Pokazywanie postów oznaczonych etykietą superbohaterowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą superbohaterowie. Pokaż wszystkie posty

piątek, września 26, 2014

Spider-man o kopiowaniu cudzych pomysłów

WAvengers Ucieczka - nareszcie dowiadujemy się, że pseudonim artystyczny skopiowała Spider Woman bez wiedzy i zgody początkowego pomysłodawcy.


Skan pochodzi z WKKM - Hachette, Avengers - Ucieczka



piątek, czerwca 27, 2014

a gdyby tak wrzucić spider-mana w objęcia tłumu superłotrów ?

Co by było, gdyby ....wrzucić pająka w tłum jego własnych wrogów, z którymi walczył od lat i których sam wsadził za kratki ? Co by było, gdyby miało to miejsce właśnie w tym samym zakładzie karnym, do którego zapakował ich Peter Parker  ?
Odpowiedź jasna jak słońce  - Avengers:  Ucieczka, wydanie Hachette WKKM


Gorące sceny :)

środa, marca 19, 2014

Tajne Wojny czy Dziwne Wojny - zabawni i niezwykli superbohaterowie Marvela

Przyznam bez bicia, że z niecierpliwością oczekiwałam wydania 26-ego albumu z serii Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Pierwszy powód to nagromadzenie w jednym miejscu niezwykle ciekawych postaci, zarówno po stronie superłotrów, jak i superbohaterów. Spotykamy tak takie postaci jak Doktor Doom, Doktor Octopus, a nawet niesławny pożeracz światów - Galactus. Po stronie "dobrych" mamy znanych polskim czytelnikom mutantów, Avengers, Fantastic Four czy samego Spider Mana.

Zanim zabrałam się do tworzenia tego wpisu, obejrzałam kilka recenzji tego wydania. Starsi czytelnicy zgodni są co do tego, że komiks jest nostalgiczną podróżą do przeszłości. W Polsce ten komiks może być jedynie rozpatrywany w chłodnych kategoriach - "rysunek" - "fabuła", gdyż w połowie lat 1980-tych niestety tkwiliśmy jeszcze w komunie i na podobne delicje z "Hameryki" nie było co liczyć. Dla amerykańskich czy brytyjskich odbiorców, od lat związanych z komiksem, opowieść ta jest czymś więcej, gdyż przywołuje wspomnienia z lat młodości / dzieciństwa.

Sama okładka komiksu jest odlotowa - barwna szarża prominentnych superbohaterów to zapowiedź porywającej zabawy, głównie dla dzieci i młodzieży, ale jednak zabawy.


Rysunki duetu Layton/Zeck są wszystkim, o czym marzył w latach 1980-tych młody czytelnik i za czym ten dziś już wyrośnięty czytelnik wzdycha z rozrzewnieniem. Przejrzysta, prosta kreska, do tego wyraziste, odważne kolory - obraz czytelny i strawny, bez zgrzytów i bez dziwactw, które mogłyby komukolwiek psuć smak pasjonującej lektury.

O czym są Tajne Wojny i dlaczego są one "tajne".
Nie powinno się chwalić ani też oceniać dnia przed zachodem słońca. Dla mnie - osoby, dla której opowieść ta jest całkowitą nowością i która poznała do dzisiaj tylko jej część, a jednocześnie nie może się końca owego "dnia" doczekać, Tajne Wojny są raczej DZIWNE niż TAJNE. W skrócie, komiks opowiada  o tym, jak jakaś zewnętrzna, kosmiczna (boska!?) siła, zwana Beyonder'em, przeniosła wybranych przez siebie złoczyńców i superbohaterów do innego świata, aby nakazać im uczestnictwo w osobliwych igrzyskach, na których zwycięzcę czeka wyjątkowa nagroda. Oczywiście nikt więcej na ten temat w komiksie nic nie wie, a autorzy nie tłumaczą. Jeżeli ten pojedynek dobrych ze złymi jest właśnie tytułową "wojną", to dlaczego jest ona "tajna" lub dla kogo ? Wojna nie jest raczej tajna dla jej uczestników, a już na pewno nie dla prowokatora - Beyoner'a. Wojny są raczej tajemnicze lub dziwne - myślę, że słowa znacznie lepie oddają charakter wydarzeń. Bohaterowie i antybohaterowie są zdziwieni swoją obecnością na innej planecie, nie wiedzą po co tam przybyli i w jakim naprawdę celu, nie są pewni czy kiedykolwiek wrócą do domu, a także, kto jest PRAWDZIWYM przeciwnikiem. 

TAJEMNICZY - wg słownika PWN oznacza "zagadkowy i trudny do zrozumienia"
TAJNY - wg słownika PWN oznacza "utrzymywany w tajemnicy"
DZIWNY - wg słownika PWN oznacza "odznaczający się czymś osobliwym, niezrozumiałym"

Jeżeli Tajne Wojny są utrzymywane w tajemnicy to może tylko przed tymi, co pozostali na ziemi. Nacisk opowieści został położony jednak na niewytłumaczalnych charakter zajść, a nie na dylematy ziemian. Z tego powodu uważam, że Tajne w wojny, nie są w gruncie rzeczy tajne, a dziwne lub po prostu - tajemnicze

Humor w komiksie.
Dowcip jest mocną stroną opowieści. Zabawne dialogi i scenki są stałym elementem każdego zeszytu wchodzącego w skład cyklu. Błyskotliwe kwestie witają czytelnika już od pierwszych stron komiksu, gdy tylko herosi lądują na obcej ziemi. 

Wolverine zawsze trzyma poziom - "Łapy precz, Hawkeye! Cyclops to głupek, ale to nasz głupek!"
The Thing  o Hulku - "O rany! Może jest Dobrym kochankiem, bo wojownik z niego marny!"


Zabawne dialogi :)))). Chyba nie zawsze zamierzone, ale efekt przekomiczny - posłuchajcie sami ....
- "Ach! Spójrz na monitor! Galactus wciąż jest zajęty przygotowaniami do pożarcia planety!"
- "Niedługo skończy budować machinę do wysysania światów. A wtedy zauważy, że jesteś w jego domu! Tak, Tak!"
O machinie do wysysania światów i pożeraniu planet gaworzą Doktor Doom i Klaw
Iron Man'owi podryw idzie chyba łatwiej w przebraniu przystojnego multimilionera Tony'ego Starka :)
- "Co tam mała?"
- "Zawrzyjmy układ. Będziesz mówić do mnie Kapitan Marvel zamiast Mała, a ja do Ciebie - Iron Man zamiast Pajac"
podryw w stylu superbohaterskim
Wasp do Lizarda "Phi! Co za maniery! A już chciałam ci powiedzieć, że jesteś dżentelme... dżenteljaszczurem! Lepiej przeproś albo powiem Gucciemu, gdzie Cię znaleźć"~

Dodaj napis
Jak to działa? Genialny strateg - Doktor Doom wydaje polecenia :
"Szybko ! do ataku ! Wrecker! Do ciebie należy główne zadanie - musisz uwolnić jeńców! Pozostali, atakować bez rozkazu! Siać zamęt i zabijać kogo się da! "

krótko i na temat "Siać zamęt i zabijać kogo się da"

Zasługuje na uwagę:
Jedną z rzeczy zasługujących w komiksie na uwagę jest sposób traktowania X-Men przez resztę pozytywnych postaci "Wojen". Od samego początku mutanci są dla reszty superbohaterów niepewnymi sprzymierzeńcami, bratającymi się z Magneto, a ich status do końca nie jest określony. Nie budzą zaufania Avengers, Fantastic Four ani też samego Spider Mana. Myślę że to zasługujący na pochwałę zabieg autorów, który pozwala czytelnikom komiksów, a także fanom samych mutantów uzmysłowić sobie, jak  naprawdę postrzegani są X-Men  i w jak wrogim świecie żyją. 

Z tym wątkiem związana jest dosyć komiczna moim zdaniem scenka, gdzie Spider-Man, "przyjazny pajęczak z sąsiedztwa" zachowuje się jak małostkowy, śmieszny skarżypyta :))

"Tak, słyszałem, co mówiliście.... i nie podoba mi się to! Doniosę na Was!"

Tak, słyszałem, co mówiliście.... i nie podoba mi się to! Doniosę na Was!

na szczęście Profesor X wkroczł do akcji .....

Wszyscy wielbiciele mutantów, przyzwyczajeni do potulnego wizerunku Profesora X jako grzecznego, statecznego starszego pana odgrywającego rolę doradcy i mędrca na wózku inwalidzkim będą pewnie zdziwieni takimi scenkami : 

Profesor X jako silny, nawet "bezwzględny" przywódca grupy, robiący groźne miny  i obficie gestykulujący, nie przebierający w słowach ....to coś nowego .


Jeden z bardziej udanych kadrów tego komiksu. Nie wiem dlaczego ......ale jest zupełnie wyjątkowy ...taki komiksowy :)). Czołowe postaci opowieści w zwartym szyku .....
"Ha, uwielbiam takż gadkę!"
Komiks zrobił na mnie dobre wrażenie. Czuję magiczny klimat tamtych szczęśliwych lat "w starym stylu" i podzielam pozytywne zdanie niektórych krytyków o tej opowieści. 

O komiksie Secret Wars  opowiada GhostCritic (bardzo fajny krytyk, który naprawdę potrafi się cieszyć komiksem i opowiadaniem o komiksie)



Jeszcze jeden krytyk  - Jason the Dude :)



Superbohaterowie Marvela: Tajne Wojny cz.1. wydany został w ramach serii "Wielka Kolekcja Komiksów Marvela", tom nr 26
Scenariusz: Jim Shooter
Rysunek: Mike Zeck, Bob Layton
Wydawnictwo: Hachette Polska

środa, lutego 26, 2014

z niewielką mocą idzie w parze niewielka odpowiedzialność - Spider Man i York z Y Ostatni z Mężczyzn

Na języku polskim do ważnych zadań należało sprowadzanie czytanych dzieł do wspólnego mianownika, czyli szukanie powiązań, nawiązań, zapożyczeń, jakie mogą mieć miejsce pomiędzy różnymi powieściami i wierszami.

Ostatnio przypomniałam sobie te szkolne czasy podczas czytania 3-ciego tomu Y Ostatni z Mężczyzn (Wydanie: Manzoku).
Uważny czytelnik dostrzeże następującą kwestię padającą z ust Yorka:
"...ale moje motto zawsze brzmiało - z niewielką mocą wiąże się niewielka odpowiedzialność".


Jest to bezpośrednie nawiązanie do motta człowieka pająka, który w wersji "Ultimate" następująco definiuje swoje motto: "...w parze z wielką mocą iść musi wielka odpowiedzialność". 



Ultimate Spider-Man: "Moc i odpowiedzialność"
Oryginalnie opublikowane w zeszytach Ultimate Spider-Man (Vol. 1) #1-7 (październik 2000 - maj 2001)
Scenariusz: Brian Michael Bendis, Bill Jemas
Tekst: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley
Wydawnictwo: Hachette

sobota, lutego 15, 2014

ach te głupie samochody - Hulk w Niemym Krzyku

Zawsze gdy mam się niepochlebnie wypowiedzieć na temat przeczytanego komiksu, atakują mnie wyrzuty sumienia. Nie umiem pisać scenariuszy, nie umiem rysować i żaden ze mnie krytyk. Ale jako czytelnik, na szczęście, mogę powiedzieć, że coś mi się podobało, albo nie. Nie ważne czy mam rację, ważne, że mam prawo do kręcenia nosem, nie rozumienia, nie dostrzegania niuansów.

W tomie 7 WKKM - HULK "Niemy Krzyk" nie mogłam niestety dostrzec subtelności, które pomogłyby mi w pozytywnym odebraniu tego dzieła. Komiks jest pięknie narysowany, tak pięknie - to mogę stwierdzić z całą stanowczością, jednak jest fabularnie nudny. Przykro mi - nie lubię się nudzić i nie lubię pisać, że coś było nudne, ale w tym konkretnym przypadku nie mogę powiedzieć niczego innego. Pierwszy raz przebrnęłam przez ten tom kilka tygodni temu i mając niepokojące uczucie niezadowolenia, postanowiłam dać mu szansę raz jeszcze i spróbować wgryźć się w lekturę ponownie. Za drugim razem nie dobrnęłam do połowy.

Może jest to moja wina. Może. Po prostu Hulk nigdy nie należał do moich faworytów. Nie lubię bohaterów, którzy są głupi. Lubię dowcipne, inteligentne, nawet czasem złośliwe i podstępne postaci. Oczywiście alter ego Hulka uchodzi być może za inteligentną postać, jednak jego podstawowa, zielona wersja już nie i w tym problem.  To prawda, że Hulk miał w tym komiksie dowcipne przebłyski, np. tutaj.

"Nawet głupie auto nie jest dosyć głupie, by próbować rozjechać Hulka. To Pewnie głupi człowiek w środku."

Niestety tygrysy oczekują czegoś więcej. Myślę, że lektura tego komiksu skusi mnie do bliższego przyjrzenia się Hulkowi jako postaci. Wierzę, że analiza jego przeszłości i zapoznanie się z wcześniejszymi komiksami z jego udziałem pomoże mi lepiej zrozumieć tego bohatera, a co za tym idzie, polubić jego przygody. Byłoby super gdybym za ileś tam lat mogła znowu sięgnąć po te wydanie i uznać, że to naprawdę ciekawa / zabawna opowieść. 

Na chwilę obecną postrzegam te wydanie jako "brzydkie kaczątko w ciuchach od Prady i z torebką Louis Vuitton". Chodzi oczywiście o rysunki, które są cudowne. Bardzo mi przypominają ołówek John'a Byrne'a, którego uwielbiam. 

Gdybym miała jeszcze coś dobrego powiedzieć o tym wydaniu, to pewnie wspomniałabym o ciekawym spotkaniu Namora i Dr. Strange'a. 


Skany pochodzą z tomu 7 WKKM.
Hulk - Niemy Krzyk
Peter David, Dale Keown,
Hachette - Wielka Kolekcja Komiksów Marvela


czwartek, października 10, 2013

Cyclops Scott Summers - najnudniejsza postać X-Men

Odkąd czytam komiksy o X-men, zawsze tam była jedna postać, która mnie w pewien sposób irytowała. Nie miała ona specjalnie ciętego języka, ani śmiesznych nałogów, dziwacznego kostiumu,   nie dokuczała innym, nie raziła brakiem kultury, ani nie straszyła brzydotą, nie szokowała trzecią ręką wysuwaną spod peleryny, ani nie pluła cuchnącą  lawą   - specjalnie nie wyróżniała się niczym ani na plus, ani na minus. No może tylko z wyjątkiem tego, że była straszliwie nudna..... .
Scott Summers czyli Cyclops, lider i jeden z członków pierwszego ugrupowania mutantów, bo o nim tu mowa, to jedna z najbardziej jałowych osobistości, z jakimi miałam styczność w komiksowym świecie. Takie wrażenie odniosłam, gdy pierwszy raz spotkałam się z mutantami na początku lat 1990-tych i ze zdziwieniem odkryłam niedawno, gdy po latach ponownie sięgnęłam po kolejne tomy nowszych komiksów X-Men., że u Summersa nic pod tym względem się nie zmieniło.

Przynudza, smęci, ciągle poważny, jakby wiecznie nadąsany, patetyczny,  a jeżeli ma już lepszą chwilę, to nawet nie cieszy jego błogi uśmiech. Nawet nie wiadomo czy jest przystojny, bo do tej pory scenarzyści nie wymyślili żadnej sztuczki, żeby zrzucił te okropne okulary (a czemu mu nie sprawić specjalnych szkieł kontaktowych ? dla Beasta to pewnie pestka.). Może z nim już tak to jest - ciężar obowiązków nie pozwala na wyjście poza ramy nijakości, w jakiej Cyclops zdaje się siedzieć od niepamiętnych czasów.

Jakie ma moce ? Nic specjalnego, takie rzeczy robi nawet Superman - ot strzela sobie promieniami z oczu i rozwala co stoi mu na drodze, z tą jednak różnicą, że Superman ma jeszcze kilka innych asów w rękawie,  a Scotty wiecznie musi liczyć na pomoc mentalną profesora Xaviera, Jean Grey czy Emmy Frost. Praca zespołowa - jasne.

Summers jest urodzonym liderem - dowodzi, poucza, moralizuje.  Taka już rola lidera, jednak w ustach Scotta wszystkie jego nauki denerwowały nawet mnie. Ileż można czytać "tego" :



Kwestie Scotta nt. misji dziejowej mutantów ...ehhh.... - dlaczego te tak przecież oklepane zdania, powodują prądy niechęci ? 


Wolverine zawsze się ścinał z Cyclopsem i nie znosił jego pouczeń. Zabawna scenka, która się rozegrała już po wydarzeniach The Phoenix Saga. Nagle, w środku walki, Storm - ówczesna przywódczyni grupy podchodzi od Logana i prosi, by ten schował swoje pazury.
(The Uncanny X-Men 142, 1981 )
....to Rosomakowi "pachnie Scottem"...nieprzyjemnie... i  tylko fakt, że polecenie jest od Storm, a nie od Cyclopsa, sprawia, że Wolverine ostatecznie i z niechęcią chowa ostrza ....
(The Uncanny X-Men 142, 1981 )
Nie przysporzyła Cyclopsowi sympatii huśtawka emocjonalna, która rozgrywała się latami ....skacze od Jean Grey, przez Madelyne Pryor do Emmy Frost. Niby nic takiego, Scotty zastępuje nieobecną towarzyszkę inną - normalna rzecz.
Dlaczego u Summersa to tak denerwuje i zniechęca ? Zaczepny Wolverine już nie raz wygarnął Cyclopsowi to i owo w tym temacie, jak tutaj......

Scott zawsze się wahał, miał dylematy, rozterki zewnętrzne, wydawał się niezbyt lotny stając z głupią miną, gdy mu ktoś podrywał dziewczynę. Można wręcz powiedzieć, że gość był bez jaj. Może to tak właśnie miało być - Cyclops przywódca - postać taka nijaka, że się jej lubić nie da. Można by sobie zadać pytanie, co więc taka postać jeszcze robi w szeregach mutantów? Hmmmm...wiemy przecież, że  Cyclops nie zawsze był przywódcą i nie był członkiem zespołu non stop, tak więc jakieś przerywniki od jego smęcenia bywały. Sama jako czytelniczka komiksów nie lubiąca tej postaci przyznam, że mimo całej swej bylejakości, jest Summers postacią potrzebną, chociażby do tego, by stanowić przeciwwagę dla coraz bardziej rozkrzyczanych i zbuntowanych dzieciaków, którzy raz po raz zasilają szeregi mutantów.  Cyclops jest postacią tak starą jak profestor X, więc nie może sobie tak po prostu zniknąć  - to chodząca historia, a tej nie można uśmiercać. Scotty jest złem koniecznym. Nie budzi szczególnej sympatii, ale też nie wadzi specjalnie.  Jest po prostu nudny i to go wyróżnia spośród innych.



czwartek, września 26, 2013

Wolverine Chris Claremont i Frank Miller z Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela

Lubię Wolverine'a, lubię Claremont'a, lubię stary styl narracji i rysowania komiksów, uwielbiam papier kredowy i twarde okładki; nie bardzo lubię Franka Millera. Wolverine - jest git.
Na kartach komiksu poznajemy starego, dobrego znajomego z nieco innej, subtelniejszej strony. Logan przybywa do Japonii, by dowiedzieć się, co się dzieje z jego ukochaną - Mariko. Los nie oszczędza go - zaraz po przyjeździe na miejsce dowiaduje się, że kobieta, z którą wiązał swe plany na przyszłość, wyszła już za mąż za kogoś innego. Zdezorientowany  i wściekły Wolverine postanawia się z nią zobaczyć. Na miejscu czeka go kolejna nieprzyjemna niespodzianka - Mariko nie zamierza odchodzić od męża, mimo iż ten się nad nią znęca. Po dłuższej wymianie zdań, gdy tylko się do tego nadarza okazja, Logan bez pardonu chwyta damskiego boksera, by wymierzyć sprawiedliwość, jednak zostaje powstrzymany przez ukochaną, która tłumaczy, że mąż "ma prawo ją bić". Wobec tak irracjonalnego zachowania Mariko Wolverine jest bezsilny, nie rozumie tego, nie może się z tym pogodzić i  postanawia odlecieć najbliższym samolotem do Nowego Jorku. I pewnie odleciałby, gdyby nie ..... . Dalszy ciąg wypadków pozwala Loganowi na wielokrotne sprawdzenie skuteczności pazurków z adamantium, a także skopania tyłków wielu nieprzyjemnym gościom.

Momenty. Jest ich w komiksie wiele. Oto lista tych, na które zwróciłam szczególną uwagę.

 1.
Jedna z moich ulubionych scen wydania przedstawiają reakcję Wolverine na widok posiniaczonej ukochanej. Mariko ma ogromny wpływ na impulsywnego Logana i doskonale to widać w pierwszym rozdziale komiksu. Wybranka jest dla niego świętością i potrafi ugasić jego rozbudzoną  furię, jak nikt inny .... .


Delikatność i subtelność Mariko są jej największą bronią, wobec której Wolverine jest bezsilny niczym szczenię. 

Przywykły do wszczynania śmiertelnych bójek z powodu błahostek, na prośbę Mariko odchodzi, bez próby podejmowania walki. 

2.  Damski bokser jest o długość pazurów Logana od niechybnej śmierci.....


Niewielka, ogromna siła kobiety; Tej ręki nie może powstrzymać armia sentineli, ale bez wielkiego wysiłku hamuje ją jeden dotyk Mariko.....


3. 

Kawałek fajnego ujęcia - Logan na łopatkach i skaczący nań Shingen, 



Potem, Logan odurzony, pokonany, poniżony i zrezygnowany budzi się w błocie na tokijskiej ulicy, gdzie o mały włos nie traci życia.


4.
Jest coś, czego niedoszła żona Wolverine 'a o nim nie wiedziała ...... ?  Szał, krew, jatka jaką urządza Logan  w teatrze, by ją bronić ..... spojrzenie mówi samo za siebie. Wolverine bardzo nie chciał pokazywać się ukochanej z tej strony. Stało się.


5.
Logan.szykuje się do ostatniej bitwy; zazwyczaj nie używa dodatkowych zabawek, ale tym razem postanawia wykorzystać zebrane w czasie wcześniejszych potyczek narzędzia pomocnicze. Ujęcie kapitalne. Zadumany Wolverine z papierosem w ręku przypomina przez chwilę ....komisarza Columbo ...

6.
Szczęśliwe zakończenie. Na razie.


Lubię ten komiks, po pierwsze dlatego, że przybliża czytelnikowi postać Wolverine'a od tej innej, bardziej ludzkiej strony.  Najczęściej brutalny  i  bezwzględny Rosomak emanuje tu ogromną, ale nie przesadzoną wrażliwością, kontrastującą z jego wszystkim znanym cynizmem, sarkastycznymi żartami, butnością i oschłością. To bardzo dobra wiadomość dla osób, którym nie przypadły do gustu komiksy z Loganem, którego dziką naturę scenarzyści najchętniej wykorzystują do rozrywania dwunożnego mięsa na kawałki. Takie historyjki  owszem, pozwalają na chwilę rozrywki, ale to właśnie opowieści jak ta Millera & Claremonta, podtrzymują legendę Wolverine 'a jako wyjątkowo skomplikowanej  i ciekawej postaci, dzięki czemu te pierwsze mają rację bytu.

Komiks dla fanów Wolverine'a. Brak spektakularnych akcji, misji ratowania świata i koncentracja na wewnętrznych dylematach głównej postaci może zniechęcić osoby, które nie znają Logana z chociażby komiksów X-Men, Kreska jest oszczędna, ale pasuje do całości, podobnie jak obfitujące w kontrasty kolory. Często krytykowane powtórzenia na początku każdego rozdziału, opisujące Wolverine'a, nie wadziły mi ani trochę, ja traktuję je jako dodatek - ozdobę dla  myśli przewodniej komiksu, która gra główną rolę.


Wolverine, autorzy Chris Claremont i Frank Miller, wydany w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela przez Hachette, 2013. Zaprezentowane tu skany pochodzą właśnie z tego wydania.



see