Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hachette. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hachette. Pokaż wszystkie posty

niedziela, października 05, 2014

Wychowanie dzieci - czy karcenie poprzez danie klapsa to już bicie ? Wg. komiksu Thorgal Między Ziemią a Światłem

 Pamiętam, że przerabiając jeszcze w szkole podstawowej Małego Księcia, mówiono nam, że lektura ta, jest zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Polecono nam przeczytać ją ponownie za jakiś czas, bo książka ta ma niezwykłą moc i może być odbierana zupełnie inaczej przez tę samą osobę, w zależności od jej wieku. 

Myślę, że ta prawda nie traci swej mocy w przypadku innych lektur - tych bardziej lub mniej poważnych. Zawsze może się przecież zdarzyć, że w zależności od naszej wiedzy, doświadczeń, przeżyć, zwracamy uwagę na zupełnie inne elementy tego samego dzieła. To tak, jakbyśmy czytali coś zupełnie innego i nowego - to wspaniałe odkrywać stare rzeczy na nowo, prawda ? 

Ostatnia lektura starego, "kultowego" komiksu " Thorgal - Między Ziemią a Światłem" dostarczyła mi nowych przemyśleń na temat zmian kulturowych jakie dokonały się w społeczeństwie europejskim w ciągu ostatnich 30 lat. Zmiany mają dotyczyć podejścia do wychowania dzieci i podejścia do ich karcenia. 

Na jednej ze stron w/w komiksu rozgrywa się taka oto scenka : 

Bardzo nieletni Jolan został ogłoszony spadkobiercą władcy plemienia XinJingów, co w efekcie małemu dziecku daje w zasadzie nieograniczoną władzę. Jak w tym wszystkim wypada władza rodzicielska nad dzieckiem  Thorgala i Aaricii ? Całkiem blado. Jolan manipulowany przez dworskie otoczenie, ośmiela się, mówiąc ogólnie, pyskować rodzicom. 

W pewnej chwili Jolan odzywa się do taty tymi słowy: "..Gdyż to ja ,nie ty odziedziczyłem moce gwiezdnego ludu. To dowodzi, że jestem wart więcej od Ciebie i że masz mnie słuchać"

Odpowiedź taty jest jedyna słuszna, jaka może być, w wyniku czego, mały Jolan poznaje prawdziwą "moc", jaką może się pochwalić każdy rodzic:


Warto wspomnieć, że komiks został opublikowany po raz pierwszy w 1988 roku, czyli nie tak dawno.  Nie ulega wątpliwości, że autorzy w tej scenie mają aprobujący stosunek do karcenia dzieci, poprzez danie klapsa na goły tyłek. Jak wiele się zmieniło od tamtego czasu w naszym społeczeństwie, które jak opętane lansuje "bezstresowe wychowanie dzieci" i demonizuje każdy przejaw prób prostowania niezdrowych zachowań pociech wobec rodziców. 

To bardzo pouczająca i ciekawa scena,na którą autorzy poświęcili całą stronę komiksu Thorgal. Wygląda ona tak:
Jeszcze w latach 80-tych i na początku 90-tych klaps nie był przemocą wobec dziecka. Dzisiaj ultra-poprawne społeczeństwo ma zupełnie odmienne zdanie na ten temat. 

Kiedyś, czytając ten komiks na początku lat 90-tych nawet nie zwróciłam uwagi na tę scenę; dzisiaj już tak, bo czasy się zmieniły i kilka kadrów mówi to czytelnikowi bardzo dobitnie.

Tutaj inna scena, inna tematyka - bardzo podał mi się zwrot użyty przez Thorgala "siedzi na swoim złocie jak szczur na trupie" 

Wszystkie skany pochodzą z komiksu Thorgal wydanego przez Hachette w 2014 roku



niedziela, września 28, 2014

Poddać się jak Francuzi w czasie II wojny światowej ? Komiks The Ultimates Hachette 2014

The Ultimates - komiks niedawno wydany przez Hachette Polska to ciekawa lektura pod wieloma względami. Nie będę pisać o wszystkim - moją uwagę przykuły dwa "smaczki'  - nawiązania do Polski, a także swoista drwina z postawy Francji wobec ataku Niemców na ten kraj w czasie II Wojny Światowej.

Kapitan Ameryka podczas pojedynku z jednym z kosmitów "Poddać się? - Mam się poddać?!"

"Myślisz, że litera na mojej głowie oznacza Francję ? "

Dowcipna docinka spodobała się szefowi SHIELD - Mikołajowi Fury'emu :)
"...tekst o literze oznaczającej Francję był najśmieszniejszą rzeczą, jaką słyszałem od lat"

A nawiązania do Polski ? Skromne, ale zawsze ...Polska 1944 w komiksie :

To i wiele więcej znajdziecie w komiksie The Ultimates:


czwartek, maja 22, 2014

Pająk wodny czyli Spider-Man w opałach - Avengers Ucieczka

Takich scen nie widywałam często z komiksach z pajęczakiem. Spider-Man jest raczej superbohaterem, który najlepiej czuje się śmigając między wieżowcami na  swojej niezawodnej pajęczynie, ewentualnie wspinając po ścianach drapaczy chmur, niż w wodzie. A tu taka niespodzianka.


Jak się zapewne domyślacie, człowiek - pająk, szybko się znalazł na lądzie, aby niemal natychmiast wpaść  w kolejne tarapaty.

Skan pochodzi z wydania Hachette, Avengers: Ucieczka


sobota, marca 01, 2014

Thor - W poszukiwaniu bogów Dan Jurgens i John Romita Jr.


Z wielką nieśmiałością podchodzę do pisania o komiksach, które mi się nie spodobały. Pierwszy mój odruch, jaki następuje po uczuciu zniesmaczenia, to próba odnalezienia cech pozytywnych. Tak, komiks ma takie. Jest ładnie wydany, na dobrym papierze i ma twardą okładkę, do tego rysunki Romity nie są aż tak nieznośne, jak w przypadku starych X-Men. Szczególnie jego przedstawienie Odyna wyróżnia się pozytywnie. Do zdecydowanych plusów można zaliczyć gościnną wizytę Avengers, Submeriner'a i Herkulesa :).
Thor, Subariner i wodna poszukiwaczka miłosnych przygód


Herkules - bawidamek

Komiks wygodnie trzyma się w dłoniach i przyjemnie kartkuje, a fragment grafiki na grzbiecie uzupełni obrazek, dla którego niektórzy zbierają wszystkie tomy kolekcji, nawet takie, które im nie przypadają do gustu. Na pochwałę zasługują także wizualne i tekstowe dodatki do komiksu.
Nie lada tarapaty - Thor w objęciach morskiej bestii ....Niewiasta : "Wiem tylko, dumny wojowniku, że po niekończącej się samotności, mam męża, którego pragnęłam od tak dawna!" - Mężny Thor daje odpór "Nigdy! Pókim zdolny do Walki i mam własną wolę, nie poddam się!" - tekst godny Szekspira !

Przebrnąwszy przez lekturę tego dzieła, niestety zadaję sobie to jedno pytanie "ale o co właściwie biega ?" . To podstawowa wada tego wydania, bo rysunków i tekstu mamy na 7 części, a jakby tak dobrze wycisnąć, to nie wiem czy w 1 zeszycie nie byłoby na ten tom zbyt wiele miejsca.
Thor poległ .....przyjaciele z Avengers opłakują

Thor w objęciach Heli ....czy to już koniec ? 

Prawie "martwemu" bogowi gromów, przychodzi z pomocą Marnot


Zastanawiam się, co tak naprawdę powodowało decydentami w Marvela, że zdecydowali się umieścić tę historię w kolekcji. To zagadka dla mnie i wyzwanie, które na pewno będzie mnie męczyło przez pewien czas, aż do chwili, gdy któreś pięknego dzionka, siądę i przetrawię ten tomik raz jeszcze. W poszukiwaniu "bogów"......
Thor i uzurpator ....
Nie wiem dlaczego, ale akurat tę "pozcyję" siedzącą znajduję niezwykle zabawną ....nie wiem, ale może prawa fizyki nie przeszkadzają gromowładnemu ? Cóż, za paliwo się nie płaci, gdy jazdę funduje Mjolnir ....


Postać Thora nie jest mi całkiem obca, ale nie jest mi tak bliska, jak innych supermocarzy. Thor z racji sprawowanego "urzędu" jest nieco bardziej poważną figurą niż większość superbohaterskiego światka, ma skłonność do patosu i trochę więcej niż inni honoru. Kto po raz pierwszy ma okazję się spotkać z Thorem, zdecydowanie powinien sięgnąć po inny tytuł z jego udziałem.


Cytaty i grafiki pochodzą z :
Kolekcja Hachette, Tom 27
Thor W poszukiwaniu Bogów
Autorzy: Dan Jurgens, John Romita Jr.
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela


środa, lutego 26, 2014

z niewielką mocą idzie w parze niewielka odpowiedzialność - Spider Man i York z Y Ostatni z Mężczyzn

Na języku polskim do ważnych zadań należało sprowadzanie czytanych dzieł do wspólnego mianownika, czyli szukanie powiązań, nawiązań, zapożyczeń, jakie mogą mieć miejsce pomiędzy różnymi powieściami i wierszami.

Ostatnio przypomniałam sobie te szkolne czasy podczas czytania 3-ciego tomu Y Ostatni z Mężczyzn (Wydanie: Manzoku).
Uważny czytelnik dostrzeże następującą kwestię padającą z ust Yorka:
"...ale moje motto zawsze brzmiało - z niewielką mocą wiąże się niewielka odpowiedzialność".


Jest to bezpośrednie nawiązanie do motta człowieka pająka, który w wersji "Ultimate" następująco definiuje swoje motto: "...w parze z wielką mocą iść musi wielka odpowiedzialność". 



Ultimate Spider-Man: "Moc i odpowiedzialność"
Oryginalnie opublikowane w zeszytach Ultimate Spider-Man (Vol. 1) #1-7 (październik 2000 - maj 2001)
Scenariusz: Brian Michael Bendis, Bill Jemas
Tekst: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley
Wydawnictwo: Hachette

sobota, lutego 15, 2014

ach te głupie samochody - Hulk w Niemym Krzyku

Zawsze gdy mam się niepochlebnie wypowiedzieć na temat przeczytanego komiksu, atakują mnie wyrzuty sumienia. Nie umiem pisać scenariuszy, nie umiem rysować i żaden ze mnie krytyk. Ale jako czytelnik, na szczęście, mogę powiedzieć, że coś mi się podobało, albo nie. Nie ważne czy mam rację, ważne, że mam prawo do kręcenia nosem, nie rozumienia, nie dostrzegania niuansów.

W tomie 7 WKKM - HULK "Niemy Krzyk" nie mogłam niestety dostrzec subtelności, które pomogłyby mi w pozytywnym odebraniu tego dzieła. Komiks jest pięknie narysowany, tak pięknie - to mogę stwierdzić z całą stanowczością, jednak jest fabularnie nudny. Przykro mi - nie lubię się nudzić i nie lubię pisać, że coś było nudne, ale w tym konkretnym przypadku nie mogę powiedzieć niczego innego. Pierwszy raz przebrnęłam przez ten tom kilka tygodni temu i mając niepokojące uczucie niezadowolenia, postanowiłam dać mu szansę raz jeszcze i spróbować wgryźć się w lekturę ponownie. Za drugim razem nie dobrnęłam do połowy.

Może jest to moja wina. Może. Po prostu Hulk nigdy nie należał do moich faworytów. Nie lubię bohaterów, którzy są głupi. Lubię dowcipne, inteligentne, nawet czasem złośliwe i podstępne postaci. Oczywiście alter ego Hulka uchodzi być może za inteligentną postać, jednak jego podstawowa, zielona wersja już nie i w tym problem.  To prawda, że Hulk miał w tym komiksie dowcipne przebłyski, np. tutaj.

"Nawet głupie auto nie jest dosyć głupie, by próbować rozjechać Hulka. To Pewnie głupi człowiek w środku."

Niestety tygrysy oczekują czegoś więcej. Myślę, że lektura tego komiksu skusi mnie do bliższego przyjrzenia się Hulkowi jako postaci. Wierzę, że analiza jego przeszłości i zapoznanie się z wcześniejszymi komiksami z jego udziałem pomoże mi lepiej zrozumieć tego bohatera, a co za tym idzie, polubić jego przygody. Byłoby super gdybym za ileś tam lat mogła znowu sięgnąć po te wydanie i uznać, że to naprawdę ciekawa / zabawna opowieść. 

Na chwilę obecną postrzegam te wydanie jako "brzydkie kaczątko w ciuchach od Prady i z torebką Louis Vuitton". Chodzi oczywiście o rysunki, które są cudowne. Bardzo mi przypominają ołówek John'a Byrne'a, którego uwielbiam. 

Gdybym miała jeszcze coś dobrego powiedzieć o tym wydaniu, to pewnie wspomniałabym o ciekawym spotkaniu Namora i Dr. Strange'a. 


Skany pochodzą z tomu 7 WKKM.
Hulk - Niemy Krzyk
Peter David, Dale Keown,
Hachette - Wielka Kolekcja Komiksów Marvela


czwartek, lutego 06, 2014

Ultimate Spider-Man Moc i Odpowiedzialność -stare rzeczy opowiedziane od nowa

Zawsze lubiłam Spider-Mana, toteż album "Moc i Odpowiedzialność" przyjęłam bardzo ciepło. Zarówno szata graficzna, jak i objętość cieszyć powinny każdego fana pająka. Peter Parker to jeden z tych bohaterów, którzy potrafią rozbawić. Nawet jeżeli przygody nie zawsze są w 100% wciągające, to drobne żarciki i uszczypliwości Spidey'a wynagradzają niedociągnięcia.

Zarówno pod względem genezy, jak i ubioru Pająka, autorzy nie zagalopowali zbyt daleko z wyobraźnią. Może to i dobrze, zbyt drastyczne zmiany genezy bohatera mogłyby zniechęcić czytelników do postaci, którą pokochali taką, jaką ona jest. Tak więc na początku Peter Parker to zwykły nastolatek  z typowymi problemami dla swego młodego wieku. Los chce, że w szkole jest kujonem, dobrze mu idzie w przedmiotach ścisłych, gorzej w sporcie. Ma sympatię - Mary Jane i chyba także swoich idoli, a ich portrety rozwiesza w swoim pokoju, jak inni młodzi ludzie. A propos, wiecie może kto to taki na tym obrazku z lewej ?

Czy o Albert Einstein jest idolem nastoletniego Spider  Mana ? 

Oto winowajca wszystkiego, pajęczak "OO":
napakowany jakimś strasznym świństwem pająk, obiekt badawczy  o kryptonimie "OO",  który użarł tytułowego bohatera
Niezły okaz, co ?

Wskakuje na Petera i kąsa go w dłoń. Na początku jest ból, osłabienie i ciemność, ale dzięki temu wydarzeniu wkrótce Peter odkrywa, że  wreszcie może postawić się dręczącym go, silniejszym i bardziej wysportowanym kolesiom:


Jest nie tylko silniejszy, zwinniejszy, ale i zostaje obdarzony niezwykłym, pajęczym zmysłem ostrzegawczym.

Jeden za fajniejszych epizodów opowieści, to moment, gdy szkoła Petera zostaje zaatakowana, a nasz dzielny bohater chce natychmiast włączyć do akcji człowieka pająka. Dobra, dobra, ale jak tu się przebrać, żeby nie wzbudzać podejrzeń ?


Wszystkich wielbicieli Spidey'a ucieszy na pewno fakt, że nieco zaproblemowiony nastolatek, wraz z kostiumem Pająka przywdziewa jego wdzięczne poczucie humoru:


SPIDER-MANIE! - Welcome Back Home ! 


Odkurzona opowieść o genezie jednego z najbardziej rozpoznawalnych superbohaterów wszech czasów była naprawdę udaną lekturą. Komiksy są przede wszystkim po to, żeby cieszyły i ta historia spełnia to zadanie doskonale. Czytelnik otrzymał coś nowego, ale jednocześnie w takiej formie, że może czuć się jak w domu. Optymistyczny, pozytywny komiks.

skany pochodzą z albumu:
Ultimate SPIDER-MAN Moc i Odpowiedzialność
Brian Michael Bendis i Mark Bagley
Kolekcja Hachette, tom 25, 2013

czwartek, listopada 21, 2013

Ultimates - świat superbohaterów w zupełnie nowym stylu

Trudududum -tadam tadam ...przyjechali the Ultimates z zamierzchłej przyszłości  - komiks sygnowany przez MARVEL, autorstwa Marka Millara i Bryana Hitcha. Wiele obiecywałam sobie po tej lekturze, bo komentarze i recenzje miał przednie. Jak wypadł ?


 Dobrze, jasne że dobrze, szczególnie ilustracje, z których ukochałam sobie te z pierwszego rozdziału wyjaśniającego korzenie Kapitana Ameryki. Batalistyczne sceny z okresu II Wojny Światowej zostały zilustrowane pierwszorzędnie, dzięki czemu możemy podziwiać takie oto widoki:

Rozkładówka w I rozdziale polskiego wydania Ultimates - wspaniała scena z pola walki, cudownie wyreżyserowana walka wśród ognia i deszczu lejącego się z niebios .......

Rysunki są pełne rozmachu i żywe, tak że naprawdę zapierają dech w piersiach. Za co kochamy komiksy ? - za przewagę, jaką mają nad zwykłym słowem pisanym, w postaci pięknych, tętniących życiem ilustracji. Bravo, bravo, bravissimo!

Idąc dalej ....
Pierwsze primo - Panie i Panowie - Nick Fury ...
Oki-doki....nie jest może tak przystojny, jak jego pierwowzór, ale całkiem sympatyczny, może nawet bardziej. Żeby nie było nudno, nowy Nick ma czarny kolor skóry i głowę wygoloną na zero, ale podobnie jak stary dowódca Shield zachował łatkę na oku. Żeby można dostrzec różnice, niezbędne jest zachowanie podobieństw, n'est pas ?

Agent Fury sprawnie przystępuje do zmontowania grupy Superldzi, którzy z początku bardziej przypominają zbieraninę mniej lub bardziej przypadkowych rekrutów. Wśród nich znajdziemy Boga - Thora, aktualnie butnownika z flaszką, walczącego o coś, gdzieś w dalekiej Sandynawii- łoto on:


świeżo wyciągniętego z lodówki Kapitana Amerykę, czy naukowca Bannera ze swoim zielonym obliczem Hulkiem. Hulk jak to hulk - ma mały rozumek, ale potrafi nieźle przyłożyć. Tak się dzieje i tym razem, gdy w napadzie zazdrości, po raz n-ty robi demolkę wokół siebie  - nihil novi sub sole ...


I tak mały Hulk powalił Giant Mana, a jakby tego było mało dołożył też playboyowi Iron Manowi, prawie odgryzając głowę .....

W ten sposób, nowo zmontowana banda przebierańców stoczyła swoją pierwszą superbohaterską walkę w obronie niewinnych istot. Żeby tylko się nikt nie dowiedział, że zielony ludzik należy do superbohaterskiej paczki .....
W komiksie wystąpił gościnnie ówczesny prezytent USA - George W. Bush, zachwycając wszystkim swym błyskotliwym dowcipem .....no to jak, fajny ten XXI wiek, czy nie ...?



Dwie rzeczy z tej opowieści zapadły mi szczególnie w pamięć.
1.
"Spotkanie" albo raczej próba spotkania Kapitana Ameryki ze swoją dawną ukochaną Gail, która po zaginięciu superżołnierza ponad pół wieku wcześniej, związała się z jego najlepszym kolegom. 50 lat to szmat czasu dla zwykłej kobiety, jak Gail, która życzyłaby sobie pozostać piękną na zawsze, a przynajmniej taką jaką ją pamiętał Kapitan Ameryka. Gdy Kapitan dociera do domu dawnego przyjaciela, Gail odmawia zejścia na dół - nie chce by dawny ukochany oglądał ją tak odmienioną. To bardzo ciężka, ale zrozumiała decyzja. Kapitan Ameryka nie posunął się ani o jotę- wciąż jest tak samo silny i przystojny jak podczas wojny, w jego żyłach płynie superżołnierskie serum......


2.
Najbardziej uroczy z całego komiksu był niewiarygodny pojedynek pary Pym - Wasp. Para zaczęła sobie robić wyrzuty, dowiedzieliśmy się m.in., że panna regularnie składa w łóżku jaja  i ma problemy  z utrzymaniem higieny osobistej;  po krótkiej wymianie zdań doszło do rękoczynów, w wyniku których Wasp zmniejszyła się do niewielkiego rozmiaru i schowała pod biurkiem, na co adwersarz odpowiedział atakiem mrówek. Tak zakończyła się pierwsza część Ultimates, trzymając czytelnika w napięciu i oczekiwaniu na kolejny rozdział.
Jak widać są blaski i cienie posiadania supermocy ........

więcej na temat The Ultimates można poczytać w necie, np.  TUTAJ albo TUTAJ

środa, listopada 06, 2013

Dlaczego Wolverine jest pijany w Tajnej Wojnie ?

Zanim przeczytałam komiks Tajna Wojna, przekartkowałam go porządnie, a uwagę moją natychmiast przykuł dosyć głupkowato się zachowujący Logan. Facet pojawia się nagle wychodząc z pokładowego wuceta i sypie porąbanymi tekstami, strzela głupkowate miny, o tak ....

No ok, myślę sobie, jedną z wielu twarzy Rosomaka, jest twarz niepoprawnego żartownisia, jednak jego żarty zawsze miały swoje miejsce i czas, były uzasadnione i nie tak przygłupawe .... przecierałam oczy ze zdziwienia, gdy po chwili dotarło do mnie, że .....Wolverine po prostu się urżnął na biedronkę ;))). Na szczęście, uffff...odetchnęłam z ulgą, bo w takim razie ....wszelkie dziwaczne odzywki mają już wytłumaczenie i w moich oczach nabierają zupełnie innego wyrazu.  Hurra - taki Wolverine to już zupełnie normalny Wolverine, bowiem każdemu może się zdarzyć i gadać od rzeczy!
Ale, prawie w tej samej chwili zadaję sobie pytanie "A właściwie to dlaczego Logan jest pijany?", pytanie zasadne, gdyż z innych komiksów pamiętam, że ten gość jest na alkohol odporny, nad czym sam często  i głośno ubolewa. Zobaczcie, nawet Peter Parker (aka Spider Man ) nie krył zdumienia widząc najpopularniejszego członka X-Men w takim stanie:


Co się stało, że Wolverine nagle się zaprawił ? Czyżby stracił swoje zdolności mutanta ? No oczywiście nie. Pytanie to pewnie krąży po głowie wielu czytelników, o ile tylko znają oni odrobinkę tę barwną postać. Cóż wszystko musi mieć swoje wytłumaczenie. Dla mnie najprostszym jest chęć wprowadzenia przez scenarzystów elementu zaskoczenia dla czytelnika i rozruszania jego przywykłej do starych schematów wyobraźni. Wolverine, najprawdopodobniej na dłuższą metę nie może pozostać pijany, tak jak ma to miejsce w przypadku przeciętnego Nowaka, jednak może w chwili intensywnego spożycia mocniejszego alkoholu, odczuwa w głowie lekki szmerek, co się przekłada na takie, a nie inne, rubaszne zachowanie. Możliwe, że nie zobaczymy Logana zbitego z nóg gdzieś pod drzewem, ani słaniającego się po podłodze z upojenia. Chwilowe łaskotki w głowie to zupełnie inna sprawa, tak jak to,  że nasz ulubiony bohater może być przejechany walcem, a po pewnej chwili znowu rzuca się w wir walki. Taka chwilowa słabość - uniemożliwiająca przez krótki okres czasu stawianie czoła przeciwnościom.  Prosto to sobie wywiodłam, co nie?

Pijany Logan jest zabawny - zachowuje się jak niepokorny nastolatek i zupełnie nie przypomina poważnego, pochmurnego Wolverine'a. Rwanie laluni z obsługi - rewelka :

No a co poza tym ? Pomijając świetnie przedstawionego Wolviego, który, jak dla mnie przynajmniej, mógłby tak wyglądać już do końca świata  - ze swoją rozwichrzoną, niesforną czupryną i prawdziwie zawadiackim lookiem ....jak tutaj :

lub tutaj:

....trzeba przyznać, że komiks został namalowany boooosko. Ilustracje po prostu zapierają dech w piersiach. Tajna Wojna jest najzwyczajniej w świecie pięknym komiksem. Dlaczego ? Bo malował ją chłopak z Włoch - Gabrielle dell'Otto, a któż lepiej od Włochów zna się na pięknu i sztuce ? Prawdziwy rarytas dla oczu ...looknijcie na Daredevil'a szarżującego pośród bezkresów marvelowskiej nocy :


Sama lektura komiksu jest porywającym doświadczeniem. Wartka, trzymająca w napięciu akcja, udane dialogi i ciekawe zakończenie + wspomniane rewelacyjne rysunki to chyba wystarczająca rekomendacja. Naprawdę świetnie się bawiłam i dlatego zdecydowanie i gorąco polecam - nie tylko fanom świata Marvel.
Ten właśnie album, jak na razie, stawiłabym w ścisłej czołówce komiksów wydanych do tej pory przez Hachette w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Ściślej to ujmując jest to dla mnie na razie numer 2, zaraz po Mrocznej Phoenix.

Skany zaczerpnięte z 17-tego Tomu Tajna Wojna, Hachette, seria - Wielka Kolekcja Komiksów Marvela.

see