Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new x-men. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new x-men. Pokaż wszystkie posty

wtorek, października 15, 2013

New X-Men Z jak Zagłada - ciekawe momenty

Kupiłam, przeczytałam, zanotowałam, co następuje (SPOJLERY!)

Nadchodzi zagłada, już kolejny raz i na pewno nie ostatni.

1.
Za wszystko odpowiedzialna jest ta miła starsza Pani, właśnie wstrzykująca sobie w szyję botoks dla poprawy wyglądu zwiotczałej skóry :

No dobra, oszukałam was - nie jest to botoks, byłoby to zbyt prozaiczne;) Zastrzyk jest potężną bronią, która zadecyduje o życiu lub śmierci wielu istnień ..... . Cassandra Nova, tak się bowiem zowie ta urocza osoba, wygląda bardzo niegroźnie, jako nowy rodzaj przeciwnika, pozbawiona nadzwyczajnych zdolności akrobatycznych, nieludzkiej siły czy trucizny wystrzeliwanej z języka, uwięziona w wątłym ciele, posługuje się siłą swego umysłu i manipulując osobami trzecimi, dąży do zrealizowania chorych ambicji.


2.
Cyclops i Wolverine razem podczas "misji". Tutaj jedna z najbardziej szokujących scen komiksu, o ile coś może jeszcze w ogóle szokować. Cyclops dokonuje swoistej "eutanazji" dobijając swoimi promieniami cierpiącego mutanta o trzech twarzach.
- Summers! Na litość boską, młody mi tu kona (Wolverine)
- W porządku Logan. John...Steve,....tak mi przykro. Wiem, że czeka nas coś więcej niż ten świat" (Cyclops)


BAM!



I chłopaka ni ma :(.
Doprawdy nie wiem o co chodziło scenarzystom w tym miejscu, po co pokazywać takie brutalne sceny pozornej "troski" i "łaski" i dawać młodym ludziom klarowny znak, że tego typu zachowania mogą uchodzić za odpowiednie i akceptowalne. Osobiście wolałabym happy end w starym stylu, tym bardziej, że młodzieniec o trzech twarzach wydał się być sympatyczny.  Autorzy wprowadzili nowego mutanta na scenę i zaraz go z niej zdjęli. Szkoda.

3.
Inny przypadek, to sympatyczna uczennica w stylu EMO, Ellie Phimister, o pseudonimie Negasonic Teenage Warhead. Wystarczyły dwa kadry komiksu z jej udziałem, żeby zyskała moją sympatię:

- "Pani Frost, wydaje się Pani, że można ze wszystkiego żartować, ale zeszłej nocy pięćdziesiąt razy śnił mi się ten sam koszmar, widzę go i teraz. WSZYSCY UMRZEMY"


No rzeczywiście umarli, włącznie z Ellie, której ciało wyniosła na rękach spod gruzów sama  Emma Frost.
Autorom łatwiej uśmiercić jest bohatera, którego dopiero przedstawili czytelnikowi niż tego, z którym się odbiorcy zdążyli zżyć. Ellie mi szkoda, bo potencjalnie jest to ciekawa postać.


4.

Kolejny sympatyczny mutant o pseudonimie Beak - tym razem jeszcze nie zdążył "zejść" w komiksie, gdzie się pojawił. Jakkolwiek w komiksach pojawia się coraz więcej dziwnie wyglądających mutantów, no może poza Beastem, który ewoluuje od samego początku, a może raczej deewoluuje, to pierwsze skrzypce nadal grają postaci przypominające ludzi - jest to chyba jedyna świętość, której scenarzyści obawiają się naruszyć. Czytelnicy mogą zaakceptować flaki bryzgające po pokoju i nawet bohaterów wbitych w beton i rozmazanych po dywanie, upadłych duchownych, narkotyki, porno biznes i wiele innych, ale bohaterów  wyglądających "inaczej" ? 


5.
Wizualna metamorfoza Logana i jego nowy latino-lover ewentualnie latino-pimp look jest nie do przetrawienia. Naprawdę wątpię, żeby Wolverine, jakiego znałam ze starszych komiksów, zechciał się przebrać w coś takiego :


Uważam, że wszelkie eksperymenty to fajna rzecz, w końcu seria musi się rozwijać - trzeba próbować nowych rozwiązań, jednak w przypadku X-Men zdecydowanie preferuję klasyczne trykoty. A nawet, jeżeli już koniecznie przyszedł w pewnym momencie czas, aby zmienić drużynie image, można było wybrać nieco bardziej pasującą do Rosomaka garderobę.

6.
W trakcie starcia z Cassandrą Novą, ramię Wolveine'a zostało odarte do kości . Beast w oka mgnieniu śpieszy z pomocą wyczarowując nie wiadomo skąd magicznym sposobem saszetkę ze środkami przeciwbólowymi. Logan oczywiście nie jest chłoptasiem, który ma ochotę się pieścić ze sobą i przedkłada pościg za paskudną starszą panią nad lizaniem i tak szybko się gojących ran.

Niby nic nowego, ale taki widok....uuuch....


7.
Niekończącej się opowieści o trójkącie Scott Summers - Jean Grey - Wolverine ciąg dalszy. Na potrzeby sceny rozgrywającej się w nastrojowym plenerze, Logan nieco urósł, może nawet jakieś 20-30 cm, co chyba jest celowym zabiegiem rysownika (no, żeby scena nie wyglądała śmiesznie).

Jean przychodzi od Logana, żeby "pogadać",  czuje się samotna i gdy wszystko wydaje się sprzyjać - nastrój i brak węszącego wokół Scotta czy antypatycznego, wtykającego nos w nie swoje sprawy Warrena Worthingtona, Wolverine nie jest zainteresowany...odchodzi.


Najlepsze zakończenie, jakie można sobie wyobrazić. Dzięki temu the show will go on..... .
Ale dlaczego Logan tak zrobił ? Dobrze wie, że Jean i Scott przeżywają trudne chwile i nie chciał może być rodzajem zapchajdziury ;).



Skany pochodzą z 16-tego tomu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, Hachette, 2013 - New X-Men, Z jak Zagłada, Grant Morrison, Frank Quitely




piątek, września 20, 2013

New X-Men Imperialni momenty - Emma Frost ze złamanym nosem i inne

New X-Men Imperialni został wydany przez Hachette, jako 21 tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Właśnie jestem świeżo po jego lekturze i z czystym sumieniem mogę napisać, że lekko się wynudziłam, z drobnymi wyjątkami.


Jeden z ciekawszych epizodów to złamany nos Emmy Frost ;) Proszę, oto jak do tego doszło - Emma w pewnym momencie po prostu zaliczyła cios w nos od jednego ze strażników Johna Sublime
Emma jest wściekła, nie tylko z powodu potwornego bólu, ale  i z powodu poniesionych strat finansowych no i oczywistego uszczerbku w wyglądzie. Zoperowanie nosa kosztowało 20 tys. dolarów, które to pieniądze zostały  wyrzucone w błoto za sprawą jednego ciosu bezmózgiego strażnika.
Emma nie daruje takiej straty i szybko uwalnia się ze śmiertelnej pułapki:

Szybko jak tylko może kieruje się do sprawcy swej niedoli, aby wymierzyć mu sprawiedliwość :) Wygląda rzeczywiście nieciekawie - nos rozkwaszony jak po walce bokserskiej ...

Mimo tak fatalnie prezentującego się nosa, już kilka rozdziałów dalej po tak dotkliwej kontuzji pozostaje tylko ślad w postaci drobnego plasterka :


To raczej rzadki przypadek, żeby w świecie mutantów, gdzie na porządku dziennym przybysze z różnych krain ciskają naszymi bohaterami o ziemię, jeden cios w nos sprawił tyle zamieszania.

Jak napisałam komiks jako całość był dla mnie średnio zajmujący, ale z wyjątkami. Takim wyjątkiem jest rozdział gdzie Emma Frost i Jean Grey nurkują do świadomości Cassandry Novy, by uratować profesora Xaviera (The New X-Men 121).  Ten rozdział autorstwa Granta Morrisona i Franka Quitely'ego czyta się, a właściwie ogląda, gdyż nie ma tam dialogów, z wielką przyjemnością. Ta część komiksu jest wizualnie piękna i podobnie jak inne produkcje pozbawione słowa pisanego, wymaga  wzmożonej uwagi czytelnika.

Na początku rozbawia nas Emma Frost, wyjmując piersiówkę i pokrzepiając się przed trudną misją.

Potem dziewczyny zabierają nas ze sobą do chorej świadomości Cassandry, gdzie podziwiamy piękne krajobrazy senne.Momentami miałam wrażenie, że oglądam Moebiusa. 


W tym rozdziale przyglądamy się pojedynkowi Cassandy z Xavierem, gdy byli oni jeszcze w łonie matki. Ten pojedynek trzeba zobaczyć:


Do zabawniejszych momentów należy misja Smasher'a, który pędzi na ziemię by ostrzec X-Men. Jako "jedyna istota, która potrafi się przedostać przez kosmos bez wspomagania" dociera na ziemię i ....

....mamrocze na pastwisku, wśród stada krów, gdzie wylądował ...

Autorzy chcieli, by scena była spektakularna, bo na niebo, pastwisko i krowy poświęcili aż dwie strony. Opłaciło się - efekt został osiągnięty. 

Największym rozczarowaniem tego wydania są dla mnie rysunki Igor 'a Kordey 'a. Niestety nie potrafię przez nie przejść "obojętnie". Zobaczcie sami, w jego rękach nic i nikt nie wygląda normalnie:

Logan, rzadko wyglądał gorzej. 30 lat imprezownia, palenia, picia i ćpania mogłoby dać taki rezultat, ale na Rosomaka nie działają te i inne trucizny z uwagi na jego zdolność do szybkiej regeneracji. Jedyne wytłumaczenie dla tak fatalnego wyglądu Logana, to złe samopoczucie Igora, gdy miał w ręku ołówek.... 


Jean Grey  - gabinety depilacji laserowej będą wyć z rozkoszy jak to zobaczą. Tak krzaczastych brwi rudowłosa telepatka nie miała chyba nigdy.

Ta sama strona komiksu, dwa kadry dalej, ta sama Jean. Brwi jakby wróciły do normy, jednak Jean niekoniecznie. Wygląda jak narkomanka z długim stażem. 


Gladiator ze Straży Imperialnej też nie jest sobą. Miał być skrót postaci, a wyszedł wyrośnięty smerf z głową wbitą w klatkę.


Taka kreska bardziej przypomina styl polskiego komiksu niezależnego o dzieciakach z blokowisk lub hiphopowcach, ale nie nadaje się dla ilustrowania przygód mutantów. 

Każdy potrafi narzekać - to prawda, ale za 39,99 należy mi się odrobina przyjemności, no nie ? Chciałabym malować tak jak Ci Panowie (nawet jak Pan Igor), szczerze. Póki co cieszę się, że mogłam  przeczytać ten komiks, bo X-Men to moi starzy, dobrzy znajomi, a przecież wszyscy lubimy wpadać do znajomych po latach i zapytać "jak leci". 

Sięgnę po ten album za jakiś czas, może wtedy spojrzę na tę opowieść przychylniejszym okiem.
Skany pochodzą z New X-Men Imperialni, wydanie Hachette, 2013.



see