Pokazywanie postów oznaczonych etykietą comic books. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą comic books. Pokaż wszystkie posty

środa, lutego 26, 2014

z niewielką mocą idzie w parze niewielka odpowiedzialność - Spider Man i York z Y Ostatni z Mężczyzn

Na języku polskim do ważnych zadań należało sprowadzanie czytanych dzieł do wspólnego mianownika, czyli szukanie powiązań, nawiązań, zapożyczeń, jakie mogą mieć miejsce pomiędzy różnymi powieściami i wierszami.

Ostatnio przypomniałam sobie te szkolne czasy podczas czytania 3-ciego tomu Y Ostatni z Mężczyzn (Wydanie: Manzoku).
Uważny czytelnik dostrzeże następującą kwestię padającą z ust Yorka:
"...ale moje motto zawsze brzmiało - z niewielką mocą wiąże się niewielka odpowiedzialność".


Jest to bezpośrednie nawiązanie do motta człowieka pająka, który w wersji "Ultimate" następująco definiuje swoje motto: "...w parze z wielką mocą iść musi wielka odpowiedzialność". 



Ultimate Spider-Man: "Moc i odpowiedzialność"
Oryginalnie opublikowane w zeszytach Ultimate Spider-Man (Vol. 1) #1-7 (październik 2000 - maj 2001)
Scenariusz: Brian Michael Bendis, Bill Jemas
Tekst: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley
Wydawnictwo: Hachette

czwartek, stycznia 30, 2014

Lady Deathstrike i Struwwelpeter - podobieństwa, nawiązania i wariacje

Uwielbiam wariacje na temat podobieństw i nawiązań. Ostatnio odświeżałam sobie niektóre historyjki wydane przez TM-SEMIC w latach 1990-tych. Podczas kartkowania nr 3/93 X-Men, fantazja pozwoliła mi poszybować na tyle wysoko, by znaleźć podobieństwo pomiędzy starym wrogiem Wolverine'a - Lady Deathstrike a postacią z niemieckich opowiadań dla dzieci Heinricha Hoffmana, Struwwelpeterem (czyli niegrzecznym chłopcem, który przez długi czas nie dawał sobie obciąć paznokci i włosów).

Na początek dama, czyli Lady Deathstrike. W rzeczonym numerze X-Men prezentowała się tak oto:




Lady Deathstrike pewnie pazurków za często nie obcina, zupełnie jak wspomniany Struwwelpeter , prezentujący się w sposób jak na załączonym obrazku :
Heinrich Hoffmann i jego Struwwelpeter - chłopczyk co nie dawał sobie obcinać paznokci i włosów. 

Hihi, wiem co sobie myślicie kochani.Darujcie mi tym razem, to tylko takie luźne skojarzenie. 
Komiksowe skany zostały zaczerpnięte z X-Men 3/93 wydanego przez TM-SEMIC w 1993 roku. 



wtorek, stycznia 07, 2014

Śmiertelne wyzwolenie - pazury Logana na piersi Ororo

W 1993 roku, gdy TM-SEMIC rzucił do kiosków dwa zeszyty ambitniejszych opowieści z serii X-Men, nie mogłam sobie  darować koszmarnej przemiany, jaką przeszła bogini burz Storm. Numer 3/93 otwiera przepełniona bólem wędrówka bohaterki przez afrykańską pustynię, gdzie doświadcza ona wizji, będących odzwierciedleniem jej pragnień, obaw, rekapitulacją jej ostatnich doświadczeń. Jedną ze scen, które wtedy przykuły moją uwagę była ta, gdzie Wolverine przyłożył pięść do piersi Storm, oferując swoją gotowość do wysunięcia śmiercionośnych pazurów i uwolnienia jej od wszelkich ziemskich męczarni. "Koniec z Bólem i Strachem". 

Ororo doświadcza rozmaitych wizji na pustyni, widzi swoich kolegów  z X-Men, w tym Logana, który oferuje jej nietypową pomoc w rozwiązaniu wszelkich problemów. Rozwiązanie ma charakter ostateczny.

Scena rozgrywa się się tylko w głowie Storm. Brutalność Wolverine'a znajduje swój przejaw w ukazaniu go jako cynicznego, pozbawionego skrupułów człowieka, którym w głębi serca nie jest, a co jest jedynie interpretacją Ororo. To niezwykle ciekawe, gdyż w komiksowej rzeczywistości,  Logan jest daleki od propagowanie tego typu rozwiązań, szczególnie względem przyjaciół.

Skan pochodzi z komiksu TM-SEMIC X-Men 3/93

piątek, listopada 29, 2013

Thor - Odrodzenie - nie taki Bóg Gromów nudny, jak go malują

BRAKKA-DOOOOOM!
Gdybym miała się kierować recenzjami  i komentarze użytkowników, pewnie nigdy nie sięgnęłabym po komiks Thor Odrodzenie (J.Michael Straczynski, Olivier Coipel). Wydany w Polsce przez Hachette album nr 8, cyklu Wielka Kolekcja Komiksów Marvela zebrał bardzo niepochlebne opinie.


Przeczytawszy i wysłuchawszy wiele z tego,co mieli do powiedzenia czytelnicy, zdecydowałam się na Thora z odwagą wróbla. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne - wizualnie komiks prezentuje się wspaniale, poza kilkoma mini-zgrzytami, jak np. twarze bohaterów, które co prawda są "ładnie" przedstawione, jednak jak na mój gust nazbyt skłaniają się ku charakterystycznej kresce, typowej dla filmów animowanych Walt'a Disney'a z lat 1990-tych. Co do reszty wizualnej nie mam zastrzeżeń - życzyłabym sobie, aby niektóre inne komiksy, szczególnie te, gdzie dopracowana część fabularna przewyższała graficzną, były w ten sposób rysowane.

Drugie wrażenie - tuż lekturze. 
Komiks skupia się wokół wielkiego dzieła, jakim jest odbudowa Asgardu wraz z jego prawowitymi mieszkańcami. Sam fakt, że główny bohater samodzielnie musi znaleźć boskich towarzyszy, wskazywałby na to, że jest to zadanie, które należy ładnie rozplanować w czasie i przestrzeni. Jest to świetny materiał do stworzenia epickiej opowieści, z mitologicznym tłem umiejscowionym we współczesnej rzeczywistości. Tymczasem  chojrak Thor odwiedza raptem  dwa stany Ameryki i jedno miejsce w Afryce, po czym dowiadujemy się, że cały zastępstw bogów i boginek nordyckich jest już niemal w komplecie. Wszystko to za sprawą Heimdalla, który ze swoimi boskimi mocami spada niczym manna z nieba i oswobadza tytułowego protagonistę od nużących poszukiwań po całym świecie. Szkoda.

Wbrew temu, co sądzą niektórzy, Thor - Odrodzenie, nie jest komiksem nudnym. Zastanawiałam się, z czego mogło wynikać takie przekonanie. Myślę, że częściową odpowiedzialnością za taki stan rzeczy można posądzić bezpośrednie nawiązania do mitologii nordyckiej. Komiks sam w sobie nie jest dziełem całkowicie oderwanym od współczesnych realiów, wręcz przeciwnie, jednak jego akcja toczy się wokół wydarzeń ściśle związanych z historią Bogów, nawiązuje do wydarzeń wcześniejszych i jest ściśle powiązana z mitologią. Znajomość tej ostatniej jest jakoby tłem, niezbędnym do zrozumienia lub polubienia tego komiksu. Z tego powodu uważam, że wszelkie nawiązania, powiązania i parabole są ogromnie ważne, gdyż stanowią łącznik pomiędzy nami, a światem komiksowym. Myślę, że lekturę Thor-Odrodzenie bardzo dobrze przyjmą osoby, które mają jakieś pobieżne informacje nt. mitologii nordyckiej, interesują się nią lub po prostu lubią takie klimaty. Brak takiego tła, może przeszkadzać w odbiorze komiksu i rzeczywiście nudzić.

Tutaj wspomnę, że komiks nie nawiązuje jedynie do fantastycznych wydarzeń mitologicznych; po raz kolejny, wbrew temu co czytałam już w kilku miejscach, stwierdzam, że nie jest to lektura całkowicie wyrwana ze współczesnej rzeczywistości. Autorzy, chyba słusznie, próbują umiejscowić akcję w czasie i przestrzeni, nadać jej głębszy sens, poprzez wplecenie w zmyślone przygody bogów, aktualnych, prawdziwych epizodów lub zdarzeń, najlepiej o silnym wydźwięku społecznym. Takimi próbami jest np. wysłanie Thora do dotkniętego w 2005 roku klęską żywiołową Nowego Orleanu, lub też Afryki, gdzie mają miejsce walki etniczne pomiędzy tamtejszymi plemionami (nawiązanie m.in. do ludobójczych walk pomiędzy plemionami Tutsi i Hutu, a także innych).

Bogowie Nordyccy w Afryce

 Aby czytelnik mógł docenić nowe, musi mieć jakieś oparcie, grunt pod nogami, rozumieć subtelności, mieć wiedzę na temat otaczającego świata. Obecność w komiksie takich nawiązań do współczesności może nieco rekompensować braki znajomości mitologii nordyckiej, którą nie każdy przecież obowiązkowo musi studiować.

Za co cenię ten komiks.
Nie odebrałam tej opowieści jako niezwykłego dzieła. Bez względu na to, jest to dobre czytadło, przyzwoite graficznie i zabawne. Mocną stroną jest humor, który dla mnie zawsze stanowił i nadal stanowi bardzo ważny element każdego utworu. Humor jest subtelny, pozbawiony głupich, tanich żarcików w stylu amerykańskim, bazujących na niskich instynktach niektórych odbiorców.
Na uwagę zasługuje scena, gdzie Thor kupuje od miejscowego "farmera" ziemię pod budowę Asgardu. Negocjacje handlowe zapowiadają się na ciężkie, ale takimi nie są, gdy Bóg Gromów otwiera wrota skarbca :
Za ziemię Thor zapłacił złotem

Urocze jest wykorzystanie przez scenarzystów stereotypu "głupiego policjanta"; Gdy dwaj Panowie policjanci przychodzą do Thora, by go poinformować, że buduje na cudzej ziemi bez zezwolenia, Gromowładny załatwia sprawę w inteligentny sposób :

Eksterytorialność Asgardu

W komiksie wykorzystano także postać "niedowidzącej pani z hotelowej recepcji" - jest to osoba z drugiego, albo nawet trzeciego planu, ale jej obecność w kilku scenach mówi sama za siebie. 


A co, gdyby tak Bogini się wybrała na wieczorny spacer po zabitej dechami dziurze ? Oto spotkanie Keldy, zrodzonej "ze światła, nieba, wschodów słońca i wiatru" oraz Billa zrodzonego "z Billów".

Bogini Kelda i Bill z Billów

Nie mniej zabawne były inne scenki, jak np. montowanie skrzynki pocztowej Asgardu, na której Dom Bogów otrzymał swój oficjalny adres "1 Asgard Rd".
Zadaję sobie sprawę, że dowcip to nie wszystko, jednak dla mnie jest on bardzo ważny, szczególnie ten dobry, pozytywny, nieinwazyjny, który nikogo nie krzywdzi i nie obraża.

Co więcej.
W komiksie znalazło się miejsce na pojedynek Thora z Iron Manem. Zwyciężył Thor wynikiem 1:0.
Thor vs Iron Man
Czy wiedzieliście, że przyrodni brat Thora jest kobietą ? Ano właśnie ... . Zastanawiam się, co nam chcieli przez to twórcy powiedzieć. Ehhhh...ta moda.

Brat Thora - Loki jest kobietą.. ...


Co mnie denerwuje w komiksie. 
Nos Gromowładnego  -grrrrr. Wiem, że nie należy ludzi, a tym bardziej bóstw, osądzać po wyglądzie, ale taki nosek, to lekka przesada.


Skany pochodzą z Tomu nr 8, Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, Thor - Odrodzenie, J.Michael Straczynski, Olivier Coipel

czwartek, października 31, 2013

LOBO - Ostatni Czarnian Simon Bisley i szalona podróż na motorze


Znacie tego gościa ? Taka okładka nie może wróżyć nic dobrego......






Przeciwnie. Komiks to kawał świetnej zabawy, masa śmiechu, nie bez mięsa i soczystych dialogów. Nie ma tu romansideł, pięknych dam w wytwornych strojach, ale jest radocha w czasie podróży z ostatnim czarnianem na jego motorze przez kosmiczne drogi  w towarzystwie starszej, miłej pani, która miała nieszczęście być niegdyś jego nauczycielką, a od niedawna autorką obrazoburczej biografii tytułowego bohatera.



Świat się już dawno znudził ulizanymi chłoptasiami w rajtuzach. Czas na nowego bohatera! Lobo to oczywisty świr, jakich mało.Wpuśćcie go gdziekolwiek na 5 minut, a zrobi demolkę, tak że zapomnicie, jak się nazywacie, zakładając, że przeżyjecie. Lobo osobiście załatwił wszystkich ziomali ze swojej planety Czarni. Prawie wszystkich. Jest on przykładem mrocznego anty-bohatera. Przesiąknięty jest złem i zepsuciem do szpiku kości, stanowi uosobienie wszystkiego, co najgorsze. Nie można mu jednak odmówić dwóch rzeczy - poczucia humoru, czarnego bo czarnego, ale zawsze oraz honoru. "Lobo zawsze dotrzymuje słowa". I basta. Cóż, nie ma postaci doskonałych, tak więc twórcy Lobo postanowili wyposażyć naszego maniakalnego zabójcę-mordercę w jedyną chyba pozytywną i godną podziwu cechę, która tak naprawdę wyginęła w naszej obecnej rzeczywistości. Honorowy świr z mrocznym poczuciem humoru to bomba przemierzająca kosmos celem poćwiartowania kogoś na fragmenty. Najlepiej, żeby tego "kogoś" było bardzo dużo, wtedy Lobo poprawia się nastrój, a przy okazji i nam także. Lobo nie sposób nie lubić, mimo wszystkich jego spływających krwią czynów. W trakcie lektury z przerażeniem odkryjecie, że postać porąbanego świra jest całkiem sympatyczna, aż strach się bać. .... .


Nie chciałabym się rozwodzić nad fabułą - komiks Lobo "Ostatni Czarnian" to niezwykle zabawna opowiastka z dużą dozą śmiechu, wartką akcją, intrygą i zaskakującym, dowcipnym zakończeniem i oczywiście wspaniałymi rysunkami Simona Bisley'a. Komiks dla dorosłego czytelnika.

Jak ocieplić wizerunek pokręconego, maniakalnego zbira uzależnionego od dźgania, cięcia piłą, wypruwania flaków gołymi rękami ?  To proste, trzeba mu stworzyć jeszcze mniej strawnego przeciwnika, o jeszcze gorszej reputacji i akceptacji społecznej - może kółko zwariowanych, zdewociałych babć ?


 
Czy jest coś, z czego pokonaniem Lobo miałby problem ? Na pewno - każdy ma swojego mola. Chociaż nasz bohater-anty-bohater jest świetny w walce z bronią w ręku, jak i bez niej, to w obliczu pytań konkursowych z ortografii jest bezbronny jak niemowlę ....prawie. Tak, tak kochani ....nasz Lobo walczy o życie udzielając odpowiedzi na konkursie ortograficznym (Brrr!).


Lobo to chłopak z 1000 pomysłów. Co zrobić, gdy ochraniana przez Ciebie nauczycielka ciągle się gdzieś ulatania, ściągając Ci na głowę same problemy ?


Obciąć nogi ..... i ewentualnie powiesić gdzieś na wieszaku ....



Najpiękniejszy moment w komiksie, to oczywiście zaskakujące zakończenie.

Posłowie:
Lobo "Ostatni Czarnian" to komiks, którego nie potrafiłam docenić w dzieciństwie. Nie podobały mi się rysunki, postać samego bohatera, nie wiedziałam z czego się śmiać, przemoc nie kręciła. Dzisiaj innym okiem spoglądam na tę opowieść - nie jest to oczywiście epokowe dzieło, jednak potrafię docenić kreskę Bisley'a, przewrotny scenariusz, dowcip fabuły  i samego, nietuzinkowego Lobo - czarny charakterek, nie pozbawiony cech pozytywnych, które stawiają go niekiedy w pozytywniejszym świetle. Przemoc w komiksie jest obecna, ale nie należy jej brać tak dosłownie - przynajmniej nie tak, jak w innych produkcjach. Dokonywane prze Lobo akty zbrodni są mniej więcej tak samo prawdziwe, jak Król Ludwik XIV pojawiający się na balu karnawałowym w Wenecji. 

Komiks polecam wszystkim dorosłym czytelnikom. 

Skany pochodzą z polskiego wydania LOBO "Ostatni Czarnian",  TM-Semic Wydanie Specjalne 2/94.

see