czwartek, września 26, 2013

MARVEL ZOMBIES - zwariowane dylematy nieumarłych - komiks Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA

SPOJLERY! 
Marvel Zombies, wydany własnie Nakładem Hachette to niesłychanie zwariowany komiks. O czym on jest ? Gdybym miała określić to jednym zdaniem, powiedziałabym, że jest to krótka historia o tym, jak myszy Popiela zjadły, a przekładając to na język alternatywnego świata, w jakim rozgrywa się akcja, jest to opowieść o tym, jak pożeracze ludzi pożarły pożeracza światów. No i generalnie o to tu chodzi. W komiksie mamy możliwość zaznajomienia się z niezwykle ciężkim losem nieumarłych, których największym bólem jest trawiący ich głód. Jest to w zasadzie jedyny ból jaki im doskwiera, o czym z łatwością się może czytelnik przekonać, gdyż 90% dyskusji w komiksie toczy się wokół tematu jedzenia i zdobywania świeżego mięsa (czytaj pożerania ludzi żywcem). W utworze wiele jest scen komicznych, jak np. te, gdzie postaci z niebywałą nonszalancją i  beztroską traktują swoje własne kończyny i części organizmu.


1. Wolverine -

2. Spider-Man


3. Kapitan Ameryka

Nie mniej zabawny jest przedfinałowy pojedynek "dobrych" zombie ze starymi przedstawicielami złego obozu "zombie - superłotrów" ; takie postaci jak Rhino, Dr. Octopus, Venom czy Zielony Goblin stawiają czoła dzielnym nieumarłym superbohaterom - Iron-Manowi, Wolverine'owi, Hulkowi i innym.  O co jest walka? , oczywiście nie trudno zgadnąć, wciąż o to samo - o jedzenie, ale za to jakie ..... ..... .

Rysunki są średnie, ale uważam, że doskonale pasują do charakteru komiksu. Pozycja ciekawa i jest to wystarczający powód, dla którego warto ją mieć. 


Skany pochodzą z Marvel Zombies, 22 tomu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, wydanego przez Hachette.


Wolverine Chris Claremont i Frank Miller z Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela

Lubię Wolverine'a, lubię Claremont'a, lubię stary styl narracji i rysowania komiksów, uwielbiam papier kredowy i twarde okładki; nie bardzo lubię Franka Millera. Wolverine - jest git.
Na kartach komiksu poznajemy starego, dobrego znajomego z nieco innej, subtelniejszej strony. Logan przybywa do Japonii, by dowiedzieć się, co się dzieje z jego ukochaną - Mariko. Los nie oszczędza go - zaraz po przyjeździe na miejsce dowiaduje się, że kobieta, z którą wiązał swe plany na przyszłość, wyszła już za mąż za kogoś innego. Zdezorientowany  i wściekły Wolverine postanawia się z nią zobaczyć. Na miejscu czeka go kolejna nieprzyjemna niespodzianka - Mariko nie zamierza odchodzić od męża, mimo iż ten się nad nią znęca. Po dłuższej wymianie zdań, gdy tylko się do tego nadarza okazja, Logan bez pardonu chwyta damskiego boksera, by wymierzyć sprawiedliwość, jednak zostaje powstrzymany przez ukochaną, która tłumaczy, że mąż "ma prawo ją bić". Wobec tak irracjonalnego zachowania Mariko Wolverine jest bezsilny, nie rozumie tego, nie może się z tym pogodzić i  postanawia odlecieć najbliższym samolotem do Nowego Jorku. I pewnie odleciałby, gdyby nie ..... . Dalszy ciąg wypadków pozwala Loganowi na wielokrotne sprawdzenie skuteczności pazurków z adamantium, a także skopania tyłków wielu nieprzyjemnym gościom.

Momenty. Jest ich w komiksie wiele. Oto lista tych, na które zwróciłam szczególną uwagę.

 1.
Jedna z moich ulubionych scen wydania przedstawiają reakcję Wolverine na widok posiniaczonej ukochanej. Mariko ma ogromny wpływ na impulsywnego Logana i doskonale to widać w pierwszym rozdziale komiksu. Wybranka jest dla niego świętością i potrafi ugasić jego rozbudzoną  furię, jak nikt inny .... .


Delikatność i subtelność Mariko są jej największą bronią, wobec której Wolverine jest bezsilny niczym szczenię. 

Przywykły do wszczynania śmiertelnych bójek z powodu błahostek, na prośbę Mariko odchodzi, bez próby podejmowania walki. 

2.  Damski bokser jest o długość pazurów Logana od niechybnej śmierci.....


Niewielka, ogromna siła kobiety; Tej ręki nie może powstrzymać armia sentineli, ale bez wielkiego wysiłku hamuje ją jeden dotyk Mariko.....


3. 

Kawałek fajnego ujęcia - Logan na łopatkach i skaczący nań Shingen, 



Potem, Logan odurzony, pokonany, poniżony i zrezygnowany budzi się w błocie na tokijskiej ulicy, gdzie o mały włos nie traci życia.


4.
Jest coś, czego niedoszła żona Wolverine 'a o nim nie wiedziała ...... ?  Szał, krew, jatka jaką urządza Logan  w teatrze, by ją bronić ..... spojrzenie mówi samo za siebie. Wolverine bardzo nie chciał pokazywać się ukochanej z tej strony. Stało się.


5.
Logan.szykuje się do ostatniej bitwy; zazwyczaj nie używa dodatkowych zabawek, ale tym razem postanawia wykorzystać zebrane w czasie wcześniejszych potyczek narzędzia pomocnicze. Ujęcie kapitalne. Zadumany Wolverine z papierosem w ręku przypomina przez chwilę ....komisarza Columbo ...

6.
Szczęśliwe zakończenie. Na razie.


Lubię ten komiks, po pierwsze dlatego, że przybliża czytelnikowi postać Wolverine'a od tej innej, bardziej ludzkiej strony.  Najczęściej brutalny  i  bezwzględny Rosomak emanuje tu ogromną, ale nie przesadzoną wrażliwością, kontrastującą z jego wszystkim znanym cynizmem, sarkastycznymi żartami, butnością i oschłością. To bardzo dobra wiadomość dla osób, którym nie przypadły do gustu komiksy z Loganem, którego dziką naturę scenarzyści najchętniej wykorzystują do rozrywania dwunożnego mięsa na kawałki. Takie historyjki  owszem, pozwalają na chwilę rozrywki, ale to właśnie opowieści jak ta Millera & Claremonta, podtrzymują legendę Wolverine 'a jako wyjątkowo skomplikowanej  i ciekawej postaci, dzięki czemu te pierwsze mają rację bytu.

Komiks dla fanów Wolverine'a. Brak spektakularnych akcji, misji ratowania świata i koncentracja na wewnętrznych dylematach głównej postaci może zniechęcić osoby, które nie znają Logana z chociażby komiksów X-Men, Kreska jest oszczędna, ale pasuje do całości, podobnie jak obfitujące w kontrasty kolory. Często krytykowane powtórzenia na początku każdego rozdziału, opisujące Wolverine'a, nie wadziły mi ani trochę, ja traktuję je jako dodatek - ozdobę dla  myśli przewodniej komiksu, która gra główną rolę.


Wolverine, autorzy Chris Claremont i Frank Miller, wydany w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela przez Hachette, 2013. Zaprezentowane tu skany pochodzą właśnie z tego wydania.



wtorek, września 24, 2013

Jean Grey - Phoenix nigdy nie umiera na pewno X-MEN

Jean Grey ( Phoniex) to jedna z najbardziej rozpoznawanych postaci z komiksów o grupie mutantów X-men. Rudowłosa bohaterka jest znana głównie ze swoich licznych zgonów i zmartwychwstań, których nieprzerwany ciąg rozpoczął się już w latach 1970-tych.

Czytelnicy i wielbiciele X-Men nigdy nie wiedzą, co do głowy może wpaść scenarzystom, jakkolwiek wydaje się, że wymyślono już chyba wszystko; wiadomo jednak na pewno, że gdzieś, kiedyś znowu się zdarzy śmierć Jean Grey, istoty śmiertelnej, której niezwykłe moce nie polegają bynajmniej  na powstawaniu z martwych, a jednak. Wtedy trzeba ją będzie uśmiercić, żeby nie zawieść kolejnego pokolenia wiernych czytelników, gdyż śmierć-zmartwychwstanie Jean Grey jest tym samym w komiksach o mutantach, co wytarty prochowiec u rozkojarzonego porucznika Columbo.

Ile razy umarła Jean Grey / Phoenix ?
Zapraszam do lektury tego artykułu:

http://www.alternatecover.com/features/how-many-times-has-jean-grey-died/

P.S.
Jean Grey nie umiera nigdy ...definitywnie na 100%

poniedziałek, września 23, 2013

Wolverine tribute - I need a hero - Bonnie Tyler i komiksowe wyczyny Logana


Pozwoliłam sobie na miłe popołudnie z komiksami starymi i nowymi, które miały jedną cechę wspólną - Rosomaka w akcji. Piosenka Bonnie Tyler "...I need a hero .." stała się naturalnym wyborem.
Dla fanów Wolverine'a :))).


piątek, września 20, 2013

New X-Men Imperialni momenty - Emma Frost ze złamanym nosem i inne

New X-Men Imperialni został wydany przez Hachette, jako 21 tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Właśnie jestem świeżo po jego lekturze i z czystym sumieniem mogę napisać, że lekko się wynudziłam, z drobnymi wyjątkami.


Jeden z ciekawszych epizodów to złamany nos Emmy Frost ;) Proszę, oto jak do tego doszło - Emma w pewnym momencie po prostu zaliczyła cios w nos od jednego ze strażników Johna Sublime
Emma jest wściekła, nie tylko z powodu potwornego bólu, ale  i z powodu poniesionych strat finansowych no i oczywistego uszczerbku w wyglądzie. Zoperowanie nosa kosztowało 20 tys. dolarów, które to pieniądze zostały  wyrzucone w błoto za sprawą jednego ciosu bezmózgiego strażnika.
Emma nie daruje takiej straty i szybko uwalnia się ze śmiertelnej pułapki:

Szybko jak tylko może kieruje się do sprawcy swej niedoli, aby wymierzyć mu sprawiedliwość :) Wygląda rzeczywiście nieciekawie - nos rozkwaszony jak po walce bokserskiej ...

Mimo tak fatalnie prezentującego się nosa, już kilka rozdziałów dalej po tak dotkliwej kontuzji pozostaje tylko ślad w postaci drobnego plasterka :


To raczej rzadki przypadek, żeby w świecie mutantów, gdzie na porządku dziennym przybysze z różnych krain ciskają naszymi bohaterami o ziemię, jeden cios w nos sprawił tyle zamieszania.

Jak napisałam komiks jako całość był dla mnie średnio zajmujący, ale z wyjątkami. Takim wyjątkiem jest rozdział gdzie Emma Frost i Jean Grey nurkują do świadomości Cassandry Novy, by uratować profesora Xaviera (The New X-Men 121).  Ten rozdział autorstwa Granta Morrisona i Franka Quitely'ego czyta się, a właściwie ogląda, gdyż nie ma tam dialogów, z wielką przyjemnością. Ta część komiksu jest wizualnie piękna i podobnie jak inne produkcje pozbawione słowa pisanego, wymaga  wzmożonej uwagi czytelnika.

Na początku rozbawia nas Emma Frost, wyjmując piersiówkę i pokrzepiając się przed trudną misją.

Potem dziewczyny zabierają nas ze sobą do chorej świadomości Cassandry, gdzie podziwiamy piękne krajobrazy senne.Momentami miałam wrażenie, że oglądam Moebiusa. 


W tym rozdziale przyglądamy się pojedynkowi Cassandy z Xavierem, gdy byli oni jeszcze w łonie matki. Ten pojedynek trzeba zobaczyć:


Do zabawniejszych momentów należy misja Smasher'a, który pędzi na ziemię by ostrzec X-Men. Jako "jedyna istota, która potrafi się przedostać przez kosmos bez wspomagania" dociera na ziemię i ....

....mamrocze na pastwisku, wśród stada krów, gdzie wylądował ...

Autorzy chcieli, by scena była spektakularna, bo na niebo, pastwisko i krowy poświęcili aż dwie strony. Opłaciło się - efekt został osiągnięty. 

Największym rozczarowaniem tego wydania są dla mnie rysunki Igor 'a Kordey 'a. Niestety nie potrafię przez nie przejść "obojętnie". Zobaczcie sami, w jego rękach nic i nikt nie wygląda normalnie:

Logan, rzadko wyglądał gorzej. 30 lat imprezownia, palenia, picia i ćpania mogłoby dać taki rezultat, ale na Rosomaka nie działają te i inne trucizny z uwagi na jego zdolność do szybkiej regeneracji. Jedyne wytłumaczenie dla tak fatalnego wyglądu Logana, to złe samopoczucie Igora, gdy miał w ręku ołówek.... 


Jean Grey  - gabinety depilacji laserowej będą wyć z rozkoszy jak to zobaczą. Tak krzaczastych brwi rudowłosa telepatka nie miała chyba nigdy.

Ta sama strona komiksu, dwa kadry dalej, ta sama Jean. Brwi jakby wróciły do normy, jednak Jean niekoniecznie. Wygląda jak narkomanka z długim stażem. 


Gladiator ze Straży Imperialnej też nie jest sobą. Miał być skrót postaci, a wyszedł wyrośnięty smerf z głową wbitą w klatkę.


Taka kreska bardziej przypomina styl polskiego komiksu niezależnego o dzieciakach z blokowisk lub hiphopowcach, ale nie nadaje się dla ilustrowania przygód mutantów. 

Każdy potrafi narzekać - to prawda, ale za 39,99 należy mi się odrobina przyjemności, no nie ? Chciałabym malować tak jak Ci Panowie (nawet jak Pan Igor), szczerze. Póki co cieszę się, że mogłam  przeczytać ten komiks, bo X-Men to moi starzy, dobrzy znajomi, a przecież wszyscy lubimy wpadać do znajomych po latach i zapytać "jak leci". 

Sięgnę po ten album za jakiś czas, może wtedy spojrzę na tę opowieść przychylniejszym okiem.
Skany pochodzą z New X-Men Imperialni, wydanie Hachette, 2013.



środa, września 18, 2013

Był sobie Logan - niezapomniane momenty Wolverine'a - subiektwnie o Rosomaku

Wolverine jest gościem nie do zdarcia - udowodnił to on sam i to na tysiąc sposobów, ale i udowodnili to też wydawcy, scenarzyści i rysownicy, wielokrotnie i niezmordowanie eksploatując postać w różnych swoich coraz to nowszych produkcjach . I nawet mimo to, że nie wszystkie te produkcje były udane, Wolvie nie zdarł się, a nawet i nie zakurzył. I mimo, że się nie oszczędza w żadnym komiksie, pali jak parowóz, pochłania piwo jak Smok Wawelski Wisłę,  to wciąż jeszcze może i bezpardonowo wywija swoimi ostrzami z adamantium. A trzeba pamiętać, że Logan swoje latka ma, zdrowo ponad 100 :).

Przyznam, że nie śledzę wszystkich ruchów Wolverine 'a w Universum Marvela, a to z tak prostego powodu, jak brak czasu; piszę to na wypadek, gdyby moje następujące spostrzeżenie nie było zgodne z prawdą, a brzmi ono następująco: Im komiksowi twórcy więcej miejsca poświęcają Loganowi w swoich produkcjach, tym większemu spłyceniu ulega ta postać. Takie mam subiektywne odczucie, po lekturze komiksów z ostatnich lat. Niestety w tych poznanych przeze mnie pozycjach najwięcej miejsca zajmują ból, cierpienie, przemoc. Oczywiście są to bardzo ważne elementy scenariusza, ale nie powinny być dawkowane w tak przytłaczającej ilości. W ostatnich latach, za sprawą swych twórców Wolverine stał się maszynką do cięcia mięsa, przez co takich obrazków, poza fanami Rosomaka, chyba nikt już nie pamięta:
Wolverine jakiego nie pamiętamy :) Czułe "Do zobaczenia", tutaj w X-Men Essential tom. 2, wydanie Mandragora. pierwotnie X-Men nr 120 z 1979
To jest jedna z twarzy Wolverine'a, na które warto czekać latami , żeby powiedzieć " You've made my day" :). Dla mnie jest to debeściak w swojej kategorii. Gdybyśmy widzieli takiego słitaśnego Logana w każdym komiksie, pewnie by się nam szybko przejadł. Na szczęście twórcy nie słodzą aż tak bardzo, ale za to popadają w drugą skrajność i serwują prawie wyłącznie takie obrazki:

Wolverine, Wróg Publiczny, Tom 2, Mucha Comics
Okej, może nie jest to tak do końca prawda. Logan wydaje się "normalnieje" w grupie, czyli najczęściej w regularnych numerach X-men , występując jako jeden z mutantów Xaviera. Gdy tylko scenarzyści poświęcają mu jakieś samodzielne numery, Rosomak dostaje nagle małpiego rozumu i przez większość czasu spędzonego na wizji robi z otoczenia mielone.
Gwałtowna natura Wolverine 'a jest częstym pretekstem do umęczania go cieleśnie  i umysłowo. We "Wrogu Publicznym" scenarzyści po raz kolejny odbierają Loganowi pełnię władz nad własną osobą, by mógł sobie poszaleć bez wyrzutów sumienia, bez grzechu i do syta. W ten sposób, w pierwszej części Logan robi rozróbę na konto tych "złych", a gdy w drugiej części dowiaduje się co zrobił  w pierwszej, jest tak wkurzony, że znowu zaczyna jatkę, ale tym razem w jedynym słusznym i uzasadnionym celu.

Obecnie jestem na etapie przewracania pierwszych Essentiali z X-men,  które pewnie dla wielu osób mogą stanowić jedynie komiksową ciekawostkę. To prawda, wydania te (oryginały z których zrobiono przedruki) powstały w zupełnie innych czasach, więc pewna archaiczność formy i treści jest nieunikniona. Mimo, że wiele z tych historii to w istocie bardzo proste opowieści, to występujący tam bohaterowie wydają się być bardzo dobrze naszkicowani, zaryzykuję stwierdzenie, znacznie lepiej niż postaci  współczesnych komiksów. Zachwyca mnie bardzo subtelna natura bogini burz i piorunów, nieśmiałość i płochliwość Nightcrawler 'a, kontrastująca z jego diabelską fizycznością - zabieg na pewno celowy scenarzystów, no i oczywiście skomplikowana postać Wolverine 'a,  który odkrywa w tamtych starych komiksach wszystkie światła i cienie swojego oblicza.

Poniżej wrzucam trochę skanów pochodzących z X-Men z drugiej połowy lat 1970-tych i początku 1980-tych,. To są twarze Wolverine'a, którego uwielbiam.


1. Wolverine posłuszny :) Brzmi to pewnie trochę jak "gorzki cukier", ale takie rzeczy się zdarzają. Wolverine zazwyczaj robi co mu się akurat w danym momencie zamarzy i nie przyjmuje rozkazów od nikogo, ale są od tej reguły wyjątki. Jeżeli rozkaz jest wydawany przez kogoś, do kogo Rosomak ma słabość, jak Jean Grey dla przykładu, to potulnie go wykona.

Okazja jedna na milion - Logana zamurowało (i mnie także).... :)


2. Częściej można liczyć jednak na takie zachowanie...tutaj : miłe powitanie profesora Charles'a Xaviera. ...


3. Wolverine wkurzony nr 1 "właśnie się wkurzyłem i bardzo to lubię". To mój ulubiony Wolverine - zadziorny, pewny siebie, wymachujący pazurkami  i do ran kłutych  i szarpanych, dorzucający cięte żarciki za friko :) 
  
to już klasyk - Wolverine sam przeciwko wszystkim .....
The Dark Phoenix Saga, Claremont John + Byrne + Logan = The Best Team Ever, The Dark Phoenix Saga, polskie wydanie Hachette, Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, Tom 6 , Mroczna Phoenix 

4. Wolverine wkurzony nr 2  "właśnie mnie wpieniłeś na maxa .......".  Tutaj niech się chowa kto może, berserk szarżujący w amoku to mało, żeby określić stan w jakim się znajduje Logan..... .  

...po prostu leci do przodu i tnie jak popadnie, bez względu na konsekwencje.......

4.b. Wśród różnych wersji wkurzonego i napierającego Wolverine'a, możemy wyróżnić podtypy, jak np.  Wolverine "zmów paciorek"


5. Wolverine coach; Każdy Cyryl ma swoje metody, a oto dydaktyczne metody Logana. Motywacja to podstawa. 



6. Wolverine mało znany .......zakochany i romantyczny :))) 
....czy ktoś tak jeszcze rysuje komiksy, jak John Byrne ? 


Logan kupuje kwiaty dla leżącej w szpitalu Jean Grey, jednak na miejscu okazuje się, że przy Jean czuwa już cała drużyna X-Men. Na widok swoich kolegów,  Logan pośpiesznie pozbywa się bukieciku utylizując go w szpitalnym koszu.

7. Wolverine, subtelny podrywacz :) Działo się w Japonii....


Absolutnie uwielbiam ten fragment :))) Zauroczony Rosomak daje pięknej Mariko chryzantemę na pożegnanie ......


Wolverine zdecydowanie nie jest tutaj sobą ....

8. Wolverine dżentelmen :)  Logan może jest narwany, ale nie toleruje bicia kobiet....a zwłaszcza jednego rudzielca ..... .

9. Wolverine pomocna dłoń;) Jeżeli sukienkę chce skrócić dziewczyna, niech idzie po pomoc do Wolverine 'a.

10.  Jak się należy zwracać do Profesora X ....


11. Wolverine psycholog i sztuka persfazji ....

The Dark Phoenix Saga, polskie wydanie Hachette, Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, Tom 6 , Mroczna Phoenix


12. Wolverine wpada z niezapowiedzianą wizytą .....uwielbiam ostatni kadr z Nightcrawlerem :)))


13. Kodeks Wolverine 'a 


14. Wolverine jako wspaniały przyjaciel i ostatnia deska ratunku, w popisowym numerze Nightcrawlera :)))



Aby właściwie ocenić klasę tego humoru, najlepiej zderzyć go ze współczesnością; oto fragment New X-Men Imperialni (Hachette, 2013, T. 21), który nabyłam i przeczytałam wczoraj,  pierwsza lepsza "zabawna" scenka, et voilà
The New X-Men "Imperialni", Logan ratuje nową mutantkę i ma pełne .....roboty .......
Czy takie sceny mogą kogoś bawić ? Może, ale dla mnie to ciężki humor. Odradzam lekturę przy posiłku.

Do zobaczenia :) 



Skany wykorzystane w poście pochodzą z 
The Essential X-men Vol 1., Giant Size X-men nr 1 
Essential X-men, tom 2, Mandragora
X-Men, Mroczna Phoenix, Wielka Kolekcja Komiksów Marvela Hachette, tom 6, 2013
Wolverine - Wróg Publiczny, tom 2, wydanie Mucha Comics
New X-men Imperialni, Wielka Kolekcja Komiksów Marvela Hachette, tom 21, 2013

see

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

Archiwum bloga

O mnie