niedziela, grudnia 09, 2007

...okruszki nas zaklęte w starych kartkach pocztowych


Kupiłam kiedyś w antykwariacie starą pocztówkę. Nie była szczególnie ładna. Zwróciłam jednak uwagę na wiadomość, którą nadawca zapisał do swojej ukochanej. W kilku zdaniach zawarły się miłość, zazdrość, zawiść i tęsknota. Teraz, gdy o tym myślę, to mam wrażenie, że ta pocztówa była jak mini-odcinek przedwojennej telenoweli. Teraz tak łatwo jest odgrzebać stosy starych zapisanych kartek, wedrzeć się w stary epizod miłosny utrwalony na pocztówce - stać się obserwatorem fragmentu czyjegoś życia. Ani adresatka tej pięknej kartki ani nadawca nie byliby pewnie zadowoleni, gdyby wiedzieli, że ich korespondencja jest czytana przez zwykłego antykwariatowego szperacza. Ci ludzie już pewnie dawno nie są wśród nas. Może zabrała ich wojna a może choroba. Czy się pobrali? Czy się rozstali? Może wiedzą coś o tym inne pocztówki z innych antykwariatów w Hamburgu lub Chicago. A może to była ich ostatnia kartka. Jaka szkoda, że nie doczekam się kolejnego odcinka. To by było dużo sympatyczniejsze niż Big Brother i M jak M.. .
Ogarnia mnie wielka nostalgia, gdy o tym myślę. Tyle pocztówek, tyle listów wysłali do siebie ludzie. Wraz z tymi listami wylali ocean uczuć, które my możemy l większym lub mniejszym powodzeniem łowić do pustych butelek. To trochę, jak łowienie przeszłości - dotykanie powierzchni lustra w poszukiwaniu rysów twarzy, które są tak bliskie i tak zadziwiająco płaskie i chłodne zarazem. Nie interesują mnie żywoty innych osób. Nie interesuje mnie, co robią i o co się kłócą. Ale żywoty z kartek pocztowych to coś innego. Kartki pocztowe mają przynajmniej trzy życia. To z awersu, to z rewersu i to trzecie - adresata. Podziwiam pejzaż wymalowany na jednej stronie, doczytuję się emocji i wzruszeń na drugiej i rozmyślam nad tym, kim byli i co robili ci, którzy takie piękne kartki pisali.
Pocztówki to chwile zaklęte w kartkach papieru. Te stare lubię szczególnie, gdyż wydaje mi się, jakbym brała do ręki magiczny artefakt z zaginionej krainy...

czwartek, grudnia 06, 2007

passion for postcards collecting - the idea of collecting


What's so special about this postcard? Problably nothing at all - there are many copies in your old cartons and attics. But this particular one is MINE. And is part of my collection. I love looking at it and posessing it . I love posessing and you? Posessing is my addiction. I usually buy many books but my contact with the book purchased is probably the most intense in a bookstore. I take a volume, briefly look at list of contents, flip over the pages and constat that this one is just what I need. Wrong! - I CERTAINLY DONOT NEED IT. I never buy any book because of a stupid reason of need. I buy because I like and WANT. Moreover - like it NOW and HERE or THERE. Certainly I WANT IT. Then another feeling runs throught my spine and some lighty idea pops up - I MUST HAVE IT. "Must" is ultimate reason for which I buy. The "must" is just enough to justify the purchase. My happiness is probably the greatest just there -quite before paying - maybe even when I queue up before the checkout point. I love holding a brand-new book that is just about to enter my posessions. It is just like marriage - great clamorous party, lots of fun and ....years if living together, ups and downs... and so on. It's not that I be dissatisfied. Quite contrary. I am very satisfied. My new acquisitions are piling up unused and new - some of themunopened. Then the hard time comes when major decisions must be made as there is.....no more place for new ones.I must sell some of them not without regret. Posessing of some must finish to give way to other volumes of passions.
I love this postcard because I posess it and can dispose it. It is a part of my collection. I adore my collection and every single itemit is compsed of. The most of all. I love the fact there are so many more to be acquired, included in my collection and posessed... I just MUST have them. C'est un vrai coup de foudre.

Verlag Ross Postcard Marlene Dietrich Beauty Divine


I just love the pictures of this great star. I am just in the middle of fever craving for any Ross and not-Ross postcard. I am trembling with anexiety and excitation waiting for any of the auctions' end that is of my particular interest on ebay. She was just exceptional with her alluring look and ice-and-fire sexy demeanor. She is undeniably my number 1. Here is one of Verlag Ross postcards featuring Marlene. I hope you like it.

niedziela, października 28, 2007

Celebrities on Postcards : Marlene Dietrich


one of the most facinating women of all times ... Marlene Dietrich ....bisexual actress with far-from-common way of being... ; her voice is crushing me every day....her sultry pose and look are tearing me apart .....it is an everyday torture that comes like a pleasant massage to my admiring soul...... ..... ......

homes of stars Marlene Dietrich's Hollywood House


luxry house of Marlene Dietrich in Hollywood / United States .
The picture comes from a linen folder featuring the homes and villas of celebrities from 30-ties and 40-ties.

Cartes Postales avec Marlene Dietrich


......faire une grande collection des cartes postales avec Marlene Dietrich - voila ! - c'est ma derniere passion......; Je suis grande admiratrice de cette femme originale et sophistique .....Elle etait vraiement UNE DEESSE ...elle la restera pour toujours..... ;

(dans cette image au-dela, vous voyez carte postale provenant d'une serie "de reszke"..)

see

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

O mnie